Gdy wjeżdżaliśmy na Plac Vendôme, najpiękniejszy plac w Paryżu, mijając kolumnę ze statuą Napoleona Bonaparte i sklepy słynnych francuskich jubilerów Cartier, Van Cleef & Arpels i Boucheron, kierowca oznajmił, że przybyliśmy. Zza szyb limuzyny zatrzymującej się na podjeździe zobaczyłem go – ikoniczny hotel Ritz.

Byłem podekscytowany tą wizytą, jak małe dziecko ujrzawszy pierwszą gwiazdkę na niebie w Wigilię. Nie mogłem uwierzyć, że przechodzę po czerwonym dywanie i przekraczam obrotowe drzwi jako gość najsłynniejszego hotelu Paryża i Europy, zrzeszonego w elitarnym Leading Hotels of the World.

Na myśl mi przyszły znane osobistości, dla których Ritz Paris był drugim domem. Książę Edward VIII i księżna Wallis Windsor, czy projektantka mody Coco Chanel mieli tu swoje przypisane apartamenty. Pisarz Marcel Proust napisał tu wiele stron swojej książki „W poszukiwaniu straconego czasu”, a na łożu śmierci miał ponoć poprosić o zimne piwo z Ritza. Niejednego drinka wypili tu wspólnie pisarze F. Scott Fitzgerald i Ernest Hemingway, którego nazwiskiem nazwano jeden z hotelowych barów, a jak głosi anegdota – po odbiciu Paryża z rąk Nazistów, którzy siedzibę mieli właśnie w Ritzu, podjechał pod hotel Jeepem w towarzystwie żołnierzy i ogłosił wyzwolenie hotelu zamawiając dla zebranych szampana. Bawiła się tu diwa operowa Maria Callas i aktorka Greta Garbo. Sophia Loren nazwała hotel Ritz najbardziej romantycznym hotelem świata. A księżna Diana zjadła w apartamencie Imperial swoją ostatnią kolację.

Twórcą hotelu i jego sławy był „Król Hotelarzy i Hotelarz dla Królów”, jak nazywano pochodzącego ze Szwajcarii Césara Ritz’a. Jego wspólnikiem został francuski szef kuchni Auguste Escoffier, z którym wcześniej zarządzał słynnym londyńskim hotelem Savoy, a następnie otworzył londyński Ritz w 1906 roku.

Uroczyste otwarcie hotelu nastąpiło 120 lat temu – 1 czerwca 1898 roku. Hotel natychmiast stał się modnym miejscem towarzyskich spotkań paryskiej socjety. To charakteryzowało wszystkie znakomite hotele tamtych czasów. Współczesne hotele, które chcą być atrakcyjne dla lokalnej społeczności, określają się mianem lifestylowy. Gdyby wówczas znano taki termin, to niewątpliwie Ritz byłby nim określany.

Wzniesiony za fasadą 18-wiecznej kamienicy, posiada łącznie 142 pokoje w 4 kategoriach i 4 kategorie apartamentów. 13 apartamentów typu Prestige nosi nazwy na cześć swoich zacnych patronów, m.in. wspomniany apartament Coco Chanel i Windsor, a także Chopin, Charlie Chaplin, czy Cesar Ritz. Ze względu na pożar, który wybuchł na poddaszu tuż przed ukończeniem remontu, w użytkowaniu jest obecnie niespełna 100 pokoi.

Będąc gościem doświadczyłem swoistego rytuału obsługi. Witający na podjeździe portier, w lobby przekazał mnie w ręce Helen z Guest Relations, pełniącej rolę opiekunki gościa, która z pięknym uśmiechem powitała mnie z nazwiska i odprowadziła do recepcji. Po dopełnieniu formalności zaoferowała zwiedzanie hotelu. Naturalnie się zgodziłem. Ale najpierw udaliśmy się do pokoju.

Przez przestronny, wysoki hol wypełniony antykami w stylu Ludwika IV, gdzie dominował kolor Ritz Blue, taką nazwę nosi tamtejszy odcień błękitu, doszliśmy do wielkich, krętych schodów, którymi poszliśmy na trzecie piętro.

Tam czekała na mnie ogromna niespodzianka. Z racji celu wizyty w Paryżu, a raczej celu wizyty w Ritzu – świętowanie moich urodzin – hotel obdarował mnie upgrade’m do Apartamentu typu Executive. Byłem oszołomiony.
To był mój dom na kolejne 24 godziny, z którego nie chciałem wychodzić.
Pełna przepychu przestrzeń urządzona w pałacowym stylu, ale wyposażona także w nowoczesny sprzęt. Wspaniała wstawka powitalna z szampanem marki Barons de Rothschild Brut, który jest specjalnie butelkowany z etykietą Ritza. A w tle muzyka z kolekcji utworów wybranych dla hotelu, puszczanych z lustrzanych telewizorów.

Ritz Paris to pierwszy hotel na świecie z telefonem i elektrycznością. Był jednym z pierwszych hoteli w Europie z łazienką i wanną w każdym pokoju. Za futurystyczne rozwiązanie uznawane były sznurki w łazience do wzywania kamerdynera i pokojowej.
Elementem charakterystycznym łazienek są krany w kształcie łabędzia oraz ręczniki w kolorze brzoskwiniowym. Jest to elementem dziedzictwa marki. Taki kolor uznała pani Ritz za najodpowiedniejszy dla kobiecej skóry.

Miałem okazję zobaczyć Apartament Coco Chanel, z którego roztacza się widok na Place Vendôme, pełnego jej portretów i elementów wyposażenia z jej czasów.

Niestety niedostępny do zwiedzania był najbardziej okazały, wpisany na listę zabytków Apartament Imperial, w którym główna sypialnia jest repliką sypialni Marii Antoniny z pałacu w Wersalu, gdzie noc kosztuje co najmniej 18 tys. euro.

Mówiąc o kosztach doświadczeń, należałoby wspomnieć o koktajlu Ritz Sidecar podawanym w Barze Hemingway, wykreowanym na bazie koniaku, który raz znalazł się w Księdze Rekordów Guinness’a jako najdroższy koktajl na świecie. Dziś możliwość jego skosztowania to wydatek rzędu 1.500 euro.


Salon Proust

Helen zabrała mnie także do hotelowej kuchni, gdzie znajdują się sale słynnej szkoły gastronomicznej École Ritz Escoffier. Szkoła powstała w 1988 r. Na zajęcia może zapisać się każdy, kto chciałby zgłębiać wiedzę o francuskiej kuchni.

W latach 2012 – 2016 hotel przeszedł gruntowny, bardzo zasłużony remont. Było to najbardziej wyczekiwane hotelowe otwarcie. Właściciel, egipski biznesmen Mohamed Al-Fayed, który kupił hotel w 1979 roku za 20 mln dolarów, na remont wydał aż 400 mln dolarów. Ponoć wydatki remontowe były powodem sprzedaży przez Al-Fayeda’a należącego do niego londyńskiego domu towarowego Harrods.
Projektant i architekt odpowiedzialny za renowację Ritz’a Thierry W. Despont – znany z renowacji innych słynnych hoteli, m.in. Dorchester i Claridge’s w Londynie, czy Carlyle i Plaza w Nowym Jorku – opisał swój projekt jako „modernizację, ale z dyskrecją”, która nie narusza duszy hotelu.
Choć to zaskakujące, ale hotel Ritz nie ma jeszcze najwyższego statusu we francuskim systemie kategoryzacji – Palace – który posiadają 23 hotele we Francji, z czego 10 w Paryżu.

Hotel zatrudnia aż 600 pracowników, co daje sześć osób na jeden pokój, licząc według liczby użytkowanych pokoi. Tę ilość personelu widać na każdym kroku, co ma zapewnić najwyższą jakość obsługi. Zapytałem Helen, jakie to uczucie pracować w legendarnym hotelu. Odpowiedziała, że jest dumna. To olbrzymia wartość zarówno dla firmy, jak i osobista dla samego pracownika. To również świadczy o prawdziwie luksusowym hotelu. Takie samo poczucie miałem, gdy pracowałem w sieci Four Seasons. Zapytałem również o szkolenia. Powiedziała, że mają regularne szkolenia wewnętrzne, jak i z trenerami zewnętrznymi. To kolejny istotny element funkcjonowania luksusowego hotelu.

Świętując urodziny nie mogłem nie skorzystać z hotelowej restauracji La Table De L’espadon, odznaczonej 2 gwiazdkami Michelin.
To było doświadczenie samo w sobie, którego jednym z elementów było jedzenie. Sama kameralna atmosfera miejsca, mimo dużej przestrzeni sali, była szczególna, którą dopełniała muzyka, światło i tradycyjnie ubrany personel. Elegancko nakryty stół srebrami z sygnaturą Ritz oraz ręcznie malowaną porcelaną z kolekcji Marthe, wyprodukowaną przez firmę Haviland, która jest użytkowana w hotelu od czasów jego otwarcia.

W tym miejscu czas nie miał znaczenia. Gość miał się delektować chwilą. Wszystko odbywało się bez pośpiechu. Serwis był ponownie rytuałem. Sekwencja podawania karty menu, napojów, sztućców, dań i odbierania naczyń, była doskonale zsynchronizowana, wykonywana przez dwóch kelnerów jednocześnie i dodatkowo pomocników kelnerów.

Nawet podawanie chleba do stołu było swoistą celebrą. Kelnerka ubrana w kucharski kitel wychodziła z zaplecza idąc paradnym krokiem, w ręku trzymając długą, drewnianą łopatę, na której leżał bochenek chleba wypiekany w hotelu według tradycyjnej receptury.

Każde moje wstanie z fotela i powrót na miejsce było zauważone przez kelnera, który podchodził i w gotowości czekał, żeby mi go podsunąć. Czy zdarzyło się Wam kiedyś zapomnieć okularów do czytania menu w restauracji? W Ritzu nie musicie się tym martwić. Kelner podejdzie z pudełkiem wypełnionym okularami do wyboru.


Przekąska od Szefa Kuchni

Na danie główne zamówiłem Błękitnego Homara, podanego z makaronem cannelloni, zielonymi kapustkami, z dodatkiem sosu na bazie wina Chardonnay. Znakomite.

Kiedy delektowałem się posiłkiem, nie spodziewałem się, że tuż obok mojego stolika przejdzie stały bywalec Ritz’a, słynny projektant mody Karl Lagerfeld, ubrany w swój legendarny strój. Surrealistyczne 🙂

A po kolacji? Nie rozczarowałem się. Otrzymałem od szefa kuchni słodki upominek w postaci torcika cytrynowego i czekoladowych pralin podanych w specjalnym prezenterze.

Rezerwacja pokoju w Ritz’u została zrobiona przez prywatnego konsjerża z agencji specjalizującej się w luksusowych hotelach i resortach. Dzięki temu oferta została wzbogacona o upgrade, śniadanie oraz transport limuzyną z lotniska w dwie strony. Na lotnisku, już przy wyjściu z samolotu czekał mężczyzna elegancko ubrany z tabliczką Ritz Paris (bez nazwiska), który odprowadził do limuzyny.

Spędzenie choćby jednej nocy w Ritz’u było moim ogromny marzeniem od momentu, gdy pierwszy raz pojechałem do Paryża wiele lat temu i stanąłem pod jego fasadą. Choć tak wytwornych hoteli na świecie, mogących również pochwalić się bogatą historią i najwyższą jakością obsługi nie brakuje, to Ritz Paris ma w sobie wyjątkową magię czerpaną ze swojego dziedzictwa, wizji i pasji jego twórcy, oraz elegancji w najlepszym wydaniu.
Jak powiedział Ernest Hemingway – „Kiedy śnię o życiu w raju, akcja zawsze ma miejsce w paryskim Ritz’u.”

Trochę liczb:
Pokój Superior (najniższa kategoria pokoju) – od 1.000 euro
Apartament Executive – od 2.300 euro
Błękitny homar – 135 euro
Śniadanie kontynentalne – 45 euro

Komentarze

komentarzy