Joanna Sarapataabsolwentka paryskiej L’ecole Nationale Superieure des Beaux-Arts. W dorobku artystki znajdują się realizacje z zakresu malarstwa, grafiki, sztuki plakatu i scenografii. Głównym tematem jej malarstwa jest akt kobiecy. Swoje prace wystawia we Francji, gdzie przez blisko 20 lat mieszkała i tworzyła, w Hiszpanii, w której żyła kolejne 6 lat, a także w Monako, Niemczech, USA, Szwajcarii i Polsce. Wśród miłośników i klientów jej prac znajduje się wiele znanych osób, m.in. Jose Carreras, Placido Domingo, Elton John, Patricia Picasso, Rossy de Palma, czy Małgosia Bela.


zdj. Robert Wolański

Jako artystka na pewno ma pani czasem potrzebę wyjechać i się wyciszyć.

Kocham południe Francji. W St.Tropez mieszkałam 12 lat. Jest to miejsce, które uwielbiam. Z kolei Costa Brava i miejscowość Llafranc, to moje ulubione miejsce na odpoczynek w Hiszpanii. Piękna, malutka plaża w środku miasteczka i ta czysta, ciepła woda. Cudowne miejsce.

Jaką książkę ostatnio przeczytała pani w podróży?

Często zabieram w podróże ulubione książki, do których lubię wracać. Ostatnia, to powieść mojej ulubionej pisarki Francoise Sagan „Witaj, smutku”. Jej styl jest jak piękna kobieta, wprowadzająca w najbardziej dziwne zakątki tajemniczego ogrodu. Zawsze przedstawia pejzaż francuskiej Prowansji i zagadkę w pozornie spokojnym i luksusowym życiu. Uwielbiam wszystkie jej książki.

Czy w czasie podróży poznaje pani kogoś interesującego?

W podróży raczej nie poznaję ludzi. Kiedy wyjeżdżam z synem, to poświęcamy czas tylko sobie. Kiedy wyjeżdżam sama, to lubię mieć spokój i być tylko z morzem, parasolem i książką. Wtedy wypoczywam i mam czas na marzenia.

Mówiąc o marzeniach. Podróż marzeń jeszcze przed panią?

Tak, Laos, czyli kiedyś Indochiny. Zauroczył mnie na zdjęciach francuskiego fotografa, mieszkającego tam w końcu lat 90. Przyroda, świątynie i piękni ludzie. W pewnym momencie mojego życia nosiłam się z zamiarem przeprowadzki właśnie tam.

Przypuszczam, że starannie pani wybiera hotele. Czego oczekuje pani od dobrego hotelu?

Może nie tak starannie jak inni. Przede wszystkim kocham zieleń i lubię jak hotel, nawet w mieście, ma ogród w którym mogę zjeść śniadanie lub wieczorem posiedzieć i napić się aperitif. Lubię też jak jest basen, aby chwilkę rano przed śniadaniem popływać. No i łazienka – ważne żeby był prysznic. W mieście lubię być w ulubionym centrum dzielnicy. Chcę mieć wszędzie blisko. Na wakacjach jak najdalej od tłumów. Ogród, basen i mały, skromny hotel z małą ilością pokoi.

Ma pani swoje ulubione hotele, do których chętnie wraca?

Nie mogę napisać jaki to hotel na Costa Brava, gdyż wtedy nie będzie to już „mój hotel” <śmiech> Polacy tam w ogóle nie jeżdżą. Jeżeli chodzi o hotele w innych miejscach, gdzie wpadam aby zwiedzić miasto lub odwiedzić przyjaciół, to wybieram hotel na szybko – tani, czysty i w centrum. W Paryżu jeżdżę do dwóch ulubionych hoteli przy Rue du Cherché Midi – hotel Mayet i hotel Belle Juliette. Ta dzielnica to wspomnienia z czasów studenckich, pięknych i najbardziej „francuskich” lat mojego życia. Stąd mam blisko do ulubionego sklepu Bon Marche, mojej kafejki La Fleur i Deux Magots, oraz do St Germains. No i mam blisko moją akademię École supérieur des Beaux.

Komentarze

komentarzy