Media ogólnopolskie – radio, telewizja, prasa – oraz specjalizujące się w tematyce gospodarczej, szeroko opisują trudną sytuację branży hotelarskiej, która przez ostatnie lata bardzo dynamicznie się rozwijała i generowała wysokie wpływy do budżetu Państwa. Niestety przedstawiciele środowiska hotelarzy bezskutecznie apelowali o rozszerzenie „tarczy antykryzysowej”, która objęłaby większość hoteli i obiektów świadczących usługi noclegowe.

Jako hotelarze rozpoczęliśmy promowanie akcji zachęcających m.in. do zmiany terminu rezerwacji bez jej anulowania, wykupowania teraz voucherów kwotowych do wykorzystania w hotelach przez kolejne 12 miesięcy oraz planowania przyszłych wyjazdów wypoczynkowych pozostając w kraju, by tym samym dofinansować rodzimą branżę turystyczno – hotelarską.

Czytaj więcej… Dobre, bo polskie. Jak wesprzeć branżę hotelarską.

Owe publikacje w mediach i akcje hotelarzy wywołały generalnie solidarność społeczeństwa, które w mediach społecznościowych okazuje swoje wsparcie i empatię. Jednak pojawiło się też sporo negatywnych komentarzy.

„Jak obniżą ceny do adekwatnych, to możemy pogadać o wspólnym celu. Łupili nas ile się dało, bo zawsze ktoś potrzebował noclegu.”

„Ceny z kosmosu, jakość z dupy. Nawet mi ich nie żal.”

„Nie ma co płakać. Cały czas z nas zdzierają, czas na obniżki.”

„Za co mamy ich wesprzeć? Wiele osób traci pracę. Hotelarstwo nie jest branżą zaspokajającą podstawowe potrzeby i inne takie ekskluzywne biznesy nie są aż tak potrzebne.”

„Jakoś nie widzę tej tragedii po cenach w hotelach. Są dokładnie takie same. Już oni sobie dadzą radę.”

„Może przy okazji ktoś wyciągnie wnioski. Do tej pory hotelarze żerowali na klientach. Kosmiczne ceny, standard pozostawiający wiele do życzenia. Marżę mają kosmiczną na wszystkim po kolei.

Do osób, które bywają w hotelach:
Prowadzenie hotelu to wymagający biznes i mnóstwo rosnących kosztów stałych, których nie zrekompensuje się niższymi cenami przy i tak mniejszej liczbie gości. Przedsiębiorca nie po to prowadzi biznes, by wychodzić na „zero”, a tym bardziej do niego dokładać. Hotelarstwo, to system naczyń połączonych. To zarobek dla tysięcy pracowników (i ich rodzin) oraz licznych dostawców produktów i usługodawców.

Ale też kamyczek do ogródka branży hotelarskiej:
Czytelnik napisał do mnie ostatnio, by podzielić się swoim negatywnym doświadczeniem. Mianowicie, zamiast odwoływania rezerwacji w dwóch hotelach w Gdańsku i Warszawie (marki dużych sieci hotelowych), poprosił o zmianę terminu. Jedna zmiana z marca na październik, druga zmiana z marca na czerwiec. W obu przypadkach hotele podwyższyły koszt pobytu o 20% i 30% w stosunku do opłaconej wcześniej rezerwacji.
„Ważne są apele, aby po kryzysie wspierać hotele, ale z drugiej strony może warto apelować, aby hotele nie próbowały strat odrobić w kilka miesięcy. Sam jestem z branży mocno dotkniętej tym co się obecnie dzieje, ale nie próbuję na siłę kombinować jak tu podwyższyć ceny.” – dodał.
Czy to jest fair wobec gościa? Czy naprawdę hotel aż tak zyska finansowo, by stracić dobrą opinię i lojalność gościa? Chytry dwa razy traci.

Kiedy epidemia minie i wrócimy do względnej normalności (pytanie kiedy to nastąpi) okaże się, ile obiektów hotelowych i noclegowych wznowi działalność i przetrwa w dłuższej perspektywie. Hotele biznesowe szybciej sobie poradzą, niż te typowo wypoczynkowe. Na dłuższy urlop i weekendowe wyjazdy w obecnej sytuacji pozwolą sobie nieliczni.
Podobnie jak hotele sieciowe są na lepszej pozycji od tych niezależnych. Jednak teraz, jak nigdy dotąd, będzie się liczyła reputacja i relacje w sprzedaży. Konkurowanie tylko obniżaniem cen nic nie da, bo hotele się wzajemnie wykrwawią.

 

Czytaj więcej…
Nowe zasady obsługi w hotelu w czasie epidemii koronawirusa 
Wyróżnij się, albo zgiń 
Usługa, to relacja z Klientem

Komentarze

komentarzy