Oceanu szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród palm, tak parafrazując piosenkę Czerwonych Gitar można opisać w skrócie miejsce jakim jest pensjonat Sea-U Guest House. Jeśli szukacie na Barbadosie spokoju z dala od tłumów turystów, relaksującego szumu fal oceanu, ćwierkotu ptaków (i nie przeszkadzam Wam rechot żab w nocy, ani przeskakiwanie małp po drzewach), a także kolonialnej architektury i przyjemnego wystroju wnętrz, to właśnie znaleźliście takie miejsce. Ja je odkryłem przeglądając oferty na Airbnb.

Czytaj więcej – Pokój z Airbnb w centrum Sajgonu

Sea-U Guest House znajduje się w miejscowości Bathsheba na wschodnim wybrzeżu wyspy Barbados, 25 km od lotniska i 16 km od stolicy Bridgetown. Tutaj plaże są dzikie, ozdobione ogromnymi skalnymi ostańcami, o które rozbijają się fale oceanu Atlantyckiego. Pensjonat położony jest na wzgórzu porośniętym palmami, między którymi przebija się widok na ocean. Budynek w stylu kolonialnym posiada 9 przestronnych pokoi z łazienkami i aneksami kuchennymi. Wnętrza są oryginalnie zaprojektowane, w ciepłych barwach. Zwróćcie uwagę na detale – tapicerka sofy, misa umywalki w łazience, czy nadająca charakteru moskitiera.

Goście mogą spędzać czas bujając się w hamakach na werandzie lub ogrodzie, czytając książki dostępne w recepcji, lub popijając mleko kokosowe z bezpłatnie rozdawanych kokosów. Ciekawą rzeczą jest to, że zamiast przez plastikową słomkę, mleko pije się przez słomkę z bambusa.

Warte wspomnienia jest zaangażowanie pensjonatu w działalność charytatywną. Goście, którzy robią rezerwację bezpośrednio z recepcją, proszeni są (na zasadzie rekomendacji, a nie obowiązku) o przywiezienie ze sobą przyborów szkolnych dla dzieci z biednych rodzin.

Ze względu na niewielką ilość gości posiłki są wydawane przy wspólnych stołach, co sprzyja integracji. Dzięki temu pierwszego dnia przy kolacji poznaliśmy bardzo serdeczne starsze małżeństwo z Oxfordu w Wlk. Brytanii, które prowadzi rodzinną kancelarię adwokacką, gdzie pracuje także dziewczyna z Polski. Następnego dnia z kolei młodą parę z Finlandii, która zabrała nas samochodem na wycieczkę do ogrodu botanicznego, a później spędziliśmy popołudnie na świetnej plaży Bottom Bay.

Żeby nie było tak kolorowo. Niestety dużym minusem jest jedzenie. Dania (dwie opcje w menu do wyboru) nie powalają oryginalnością, ani przede wszystkim smakiem, co zauważyli także inni goście z którymi jadłem. Wyboru restauracji w okolicy nie ma prawie żadnego. Z kolei asortyment bufetu śniadaniowego, bardziej bufeciku, jest ubogi. To raczej śniadanie kontynentalne – jeden sok, z owoców dostępne tylko mango i ananas (Karaiby!), brak warzyw. Można domówić jajecznicę, która była niesmaczna i przesmażona.

Nie zmienia to jednak mojej ogólnej oceny tego miejsca, jako wartego rozważenia przy wyborze zakwaterowania. Barbados oferuje wiele atrakcji w zależności od lokalizacji i nie ma co siedzieć tylko w jednym zakątku wyspy, a przenosić się.

DSC_0045

DSC_0011

DSC_0002

DSC_0004

DSC_0006

DSC_0007

DSC_0010

DSC_0018

12499061_10207619842787900_1866773953_o

12511250_10207619843107908_346461203_o

DSC_0021
wybrzeże Bathsheby 

DSC_0031
wybrzeże Bathsheby 

Trochę liczb:
pokój – 214 USD/noc, bez śniadania
śniadanie – 12 USD
kolacja – 30 USD (3 dania)
taksówka na lotnisko – 37 USD

Komentarze

komentarzy