O hotelu Przystań w Olsztynie słyszałem wiele pozytywnych komentarzy od znajomych, którzy byli zachwyceni jego nowoczesnością i znakomitą kuchnią. Hotel był mi dobrze znany już wcześniej, przede wszystkim jako przykład ciekawej architektury i świetnej lokalizacji nad brzegiem jeziora Ukiel.
W ostatni weekend pojawiła się okazja żeby w nim przenocować.

Przystań robi całkiem pozytywne pierwsze wrażenie. Oryginalna bryła budynku wykończona jest w surowym betonie i drewnie. Wysoki portal wejściowy i hol recepcyjny oraz dużo powierzchni szklanych, powiększają przestrzeń i zapewniają jej dobre nasłonecznienie. Biel i szarość oraz drewno sprawia, że wnętrza są eleganckie. A to przyciąga gości, którzy cenią takie klimaty. Po tablicach rejestracyjnych samochodów luksusowych marek widać było całkiem sporo gości z Warszawy.

Gdyby nie torowisko z pociągami w odległości 50 metrów od strony głównego wejścia, to można by powiedzieć, że lokalizacja jest idealna. Niemniej położenie tuż przy jeziorze jest niewątpliwym atutem tego hotelu.
Szklana elewacja, w której odbija się jezioro i linia horyzontu sprawia, jakby bryła wtapiała się w otoczenie. Goście mają do dyspozycji niewielką prywatną plażę z leżakami i miejscem zabawy dla dzieci oraz basen kryty i gabinety Spa. Pokoje typu Superior mają własny trawiasty taras i bezpośrednie dojście do jeziora. Na dachu hotelu znajduje się przestronny wspólny taras, choć słabo zaaranżowany. Zamiast zwyczajnych kilku leżaków z parasolami, o wiele lepiej prezentowałyby się łóżka ogrodowe z baldachimami oraz donice z białymi kwiatami.

Ze względu na położenie hotelu nad jeziorem, zależało mi na pokoju z takim właśnie widokiem. Akurat na dwa dni przed przyjazdem okazało się, że taki pokój się zwolnił. Powierzchnia pokoju była spora, ok. 25 mkw. Dzięki dużemu oknu na całą szerokość i wysokość, pokój był jasny. Dominowały szarości na ścianach w sypialni i łazience i w tapicerkach mebli oraz zieleń jeziora na wykładzinie. Według mnie nietrafiony jest błękitny kolor narzut na łóżkach. Brakowało mi jakichś artystycznych zdjęć na ścianach.
Minibarek to tylko pusta lodówka z listą napojów, które można zamówić u Recepcji z dostawą do pokoju.
Jak na pokój w standardzie czterech gwiazdek, pościel na mało wygodnym (dla mnie osobiście) materacu wyglądała skromnie. Cienka kołderka (nie, nie jest wymieniana specjalnie na lato), jedna większa „zwiotczała” poduszka oraz jasiek. A co do łóżka typu King (podwójne tzw. małżeńskie) o jakie prosiłem, to wcale takie nie było. Po prostu zsunięto dwa pojedyncze łóżka i tyle, z przerwą pośrodku. Tak nie powinno być! Jeśli hotel pozycjonuje się w klasie premium, to na zsuniętych łóżkach powinna być nakładka!
Uważam również, ze przy wysokich cenach pokoi, kosmetyki łazienkowe również powinny być lepszej jakości. Nawet w dozownikach 300 ml, ale dobrej marki.
Ze względu na imprezę weselną pod oknem mojego pokoju, o której nie zostałem poinformowany przy składaniu rezerwacji, trochę miałem problem z zaśnięciem. Oglądając telewizję w nocy, nagle obraz zniknął, nie działały żadne kanały, a ponowne jej wyłączenie i włączenie nie pomogło. Także musiałem liczyć barany.

Hotel Przystań słynie z dobrej kuchni. I w mojej ocenie zasłużenie. Tak naprawdę, to lokalny inwestor zaczął 20 lat temu od tawerny na jeziorem, a w 2014 roku otworzył obok niej obecny hotel. Tawerna z pomostem cieszy się dużym zainteresowaniem, w sobotę było tam bardzo gwarno. Goście obu miejsc wzajemnie się przenikają.
Na lunch poszedłem do hotelowej restauracji. W takim miejscu chciałem oczywiście zjeść rybę. Miałem smaka na coś z jeziora, ale niestety w karcie nie było. Sama kelnerka przyznała, że nad tym ubolewa. Zamówiłem filet z sandacza saute, na duszonym w maśle groszku cukrowym i kapuście pak choi.

Jeśli chodzi o śniadania, to asortyment bufetu jest dość klasyczny powiedziałbym, całkiem okey, ale według mnie słabo się prezentował. Jak na niewielki charakter hotelu (posiada 150 pokoi) i brak masowego klienta, ekspozycja powinna być lepsza. Zwłaszcza, że obecnie są duże możliwości jeśli chodzi o naczynia, a inspiracji w innych hotelach masa. Osobno jest stanowisko live cooking, gdzie kucharz przygotowuje na życzenie dania z jajek. Trochę mnie zastanowiło, czy aby wybite jajka w miseczkach ustawionych na tacach na wózku, bez przykrycia, w gorący dzień, to bezpieczne rozwiązanie. Kucharz zapewnił, że tak. Tylko żeby nie zdarzyło się tak, jak z tymi ciastami z krem w witrynach kawiarni Green Caffe Nero.

Mimo że było niewiele osób w restauracji i niewiele czasu do końca śniadań, to kelnerzy jakby sobie odpuścili obsługę. Chciałem zjeść na zadaszonym tarasie, w towarzystwie innych gości, ale stoły były nienakryte i brudne. Po skończonym posiłku kiedy jeszcze siedziałem przy stole, kelnerka która przechodziła, nie zwróciła uwagi aby zabrać naczynia. W ogóle obsługa śniadań była niemrawa. Kelnerka stojąca za barem w wejściu tylko nawiązała kontakt wzrokowy, niestety bez żadnego ustnego pozdrowienia i uśmiechu. Zupełnie inaczej oceniam sympatyczną kelnerkę w czasie lunchu – uśmiechnięta, komunikatywna, posiadająca wiedzę o karcie. Niby takie banały, a jakże istotne, o których obsługa w hotelach najczęściej zapomina.

Skoro o obsłudze już mowa.
Mile byłem zaskoczony paniami pokojowymi, które spotkane na korytarzu witały się z uśmiechem i życzyły przyjemnego pobytu. Mile, bo nie zdarza mi się to często, a zwracam na to bardzo uwagę.
Obsługa recepcyjna generalnie dobra. Sympatyczne, uśmiechnięte dziewczyny kiedy się meldowałem i wyjeżdżałem. Wracając wieczorem do hotelu i przechodząc obok recepcji niestety recepcjonistka nawet nie podniosła wzroku. A nie szedłem na paluszkach.
Przy płaceniu rachunku nie padło pytanie o wrażenia z pobytu. Gdy powiedziałem niepytany, że impreza weselna w nocy pod oknem nie jest komfortowa, usłyszałem, że ponoć była to impreza ad hoc, nieplanowana z większym wyprzedzeniem. Niestety nie padło zwyczajne – przepraszam za tę niedogodność – a powinno, przynajmniej tyle.
W sprawie telewizji usłyszałem, że to normalne ze względu na restart systemu telewizyjnego, co powoduje zanik obrazu na jakieś 10 minut. Nigdy się z tym nie spotkałem. Teraz wyobraźcie sobie oglądanie meczu polskiej drużyny na mundialu 🙂

Przystań opisuje się jako hotel luksusowy. Jest niewątpliwie obiektem premium, ale nie luksusowym. Mimo wysokich ocen gości i wysokich cen, warto żeby hotel przyjrzał się pewnym rzeczom od nowa, aby nie spocząć na laurach, bo jest co poprawić.

Trochę liczb:
pokój dwuosobowy z widokiem na jezioro i ze śniadaniem – 500 zł
szczoteczka do zębów – 10 zł
filet z sandacza – 36 zł
Aperol Spritz – 28 zł
masaż relaksujący 60 min. – 170 zł

_____________________________________________

PRZYSTAŃ HOTEL & SPA, Olsztyn
www.hotelprzystan.com

Komentarze

komentarzy