Od 2015 roku, kiedy USA zniosło embargo nałożone na Kubę w 1962, ta najsłynniejsza karaibska wyspa stała się kierunkiem wzmożonych wyjazdów turystycznych i pożądanym rynkiem przez luksusowe marki hotelowe.
Spacerując po stolicy Kuby, widziałem wiele rozpoczętych inwestycji hotelowych, zarówno w przepięknych zabytkach, jak i nowe budynki. Niebawem zostanie otwarty hotel mojej ulubionej marki SO Sofitel z sieci AccorHotels.

Jako pierwsza spośród luksusowych marek hotelowych zawitała marka Kempinski, najstarsza europejska grupa hotelowa z ponad 120-letnią tradycją. Jej nazwa pochodzi od nazwiska Bertholda Kempinskiego, urodzonego na terytorium Polski. W 1872 roku Kempinski przeprowadził się z Wrocławia do Berlina, gdzie ze swoim bratem otworzył sklep z winami i winiarnię przy Friedrichstrasse, która stała się popularnym miejscem w stolicy Niemiec. W 1889 roku została otwarta restauracja Kempinski przy Leipziger Strasse, która była największą w mieście. Kempinski przekazał firmę zięciowi Ryszardowi Ungerowi, który zobowiązał się do zachowania nazwy i doprowadził do jej dużego rozwoju. Kempiński zmarł w 1910 roku. W 1918 roku Unger otworzył kolejną restaurację Kempinski przy 27 Kurfürstendamm, gdzie w 1952 roku, po powrocie z emigracji w USA, otworzył Hotel Kempinski, dziś znany jako Hotel Bristol Berlin.

W 1953 roku marka Kempinski została sprzedana firmie Hotelbetriebs-Aktiengesellschaft, założonej w 1897 roku w Berlinie, która zarządzała wówczas już kilkoma hotelami. W 1985 roku linie lotnicze Lufthansa nabyły część akcji firmy przekształconej w Kempinski AG, dzięki czemu marka rozwinęła działalność poza granice kraju. Obecnie akcje spółki Kempinski AG z siedzibą w Genewie należą do rodziny królewskiej Bahrainu oraz Thailand Crown Property Bureau.
Kempinski AG zarządza 76 hotelami, resortami i rezydencjami w 31 krajach, w tym hotelami Adlon w Berlinie (recenzja TUTAJ), Emirates Palace w Abu Dhabi, Taschenbergpalais w Dreźnie, Çiragan Palace w Stambule, czy Atlantic w Hamburgu.
Grupa Kempinski jest członkiem-założycielem Global Hotel Alliance, największego na świecie sojuszu niezależnych marek hotelowych. Więcej na ten temat TUTAJ

 

Gran Hotel Manzana Kempinski La Habana położony w sercu starej Hawany, pośród zabytków wpisanych na listę UNESCO, został otwarty w połowie 2017 roku. Pięciokondygnacyjny hotel mieści się w historycznym neoklasycznym budynku Manzana de Gómez z 1890 roku, sąsiadującym z Muzeum Sztuk Pięknych, Kapitolem i Teatrem Wielkim. Hotel oferuje 246 pokoi i apartamentów, o powierzchni od 40 do 150 m2, z wysokimi sufitami i dużymi oknami balkonowymi. Prawie 1.000 m2 strefy spa, trzy restauracje, trzy bary, taras na dachu z basenem i oczywiście lounge z kubańskimi cygarami.

Kiedy planowałem noworoczny wyjazd na Kubę wiedziałem, że właśnie w tym hotelu chciałbym spędzić sylwestrową noc. Byłem ciekaw przede wszystkim jakości obsługi w hotelu tej legendarnej marki.
Moje obawy pojawiły się niestety już w momencie dokonywania rezerwacji. Korespondencja mailowa ciągnęła się tygodniami. Odpowiedzi na moje pytania w sprawie rezerwacji otrzymywałem po wielu dniach oczekiwania i przypominania się. W samym potwierdzeniu znalazł się jedynie numer rezerwacji, bez daty pobytu, bez kategorii pokoju i jego ceny. Rezerwacja on-lina na Sylwestra była niemożliwa.


El Arsenal Lobby Lounge & Bar


El Arsenal Lobby Lounge & Bar


El Arsenal Lobby Lounge & Bar


Constante Bar


Constante Bar


Strefa Spa

Na dzień przed rozpoczęciem pobytu zaszedłem do hotelu, aby na wszelki wypadek potwierdzić rezerwację. Recepcjonista potwierdził i dodał od razu, że doba hotelowa zaczyna się o godz.15:00. Nie zapytał o której godzinie planuję przyjazd. Nie padło nawet kurtuazyjne – oczekujemy pańskiego przyjazdu, do miłego zobaczenia.

Podszedłem od razu do konsjerża zapytać, czy organizowana jest jakaś impreza sylwestrowa na dachu hotelu. Pracownik potwierdził i zadzwonił po kierownika gastronomii. Rozmawiając ze mną patrzył w ekran telefonu komórkowego. Zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno trafiłem do właściwego Kempinskiego. Po dłuższym oczekiwaniu kierownik gastronomii przyszedł i przedstawił ofertę sylwestrowej kolacji połączonej z imprezą do rana. Dokonałem rezerwacji i przy okazji udałem się do baru na dachu z przyjaciółmi towarzyszącymi mi w podróży.

Czytaj więcej…
Paseo 206 – pierwszy butikowy hotel w Hawanie z sieci Small Luxury Hotels of the World


El Surtidor Pool Terrace and Bar


W tle Capitolio (po lewej) i Teatr Wielki (po prawej)

W dniu przyjazdu, w wejściu do hotelu nie było nikogo z obsługi, kto witałby gości. A jest to absolutny standard w prawdziwie luksusowym hotelu. Jeśli nie ma portiera lub odźwiernego, to chociażby ochroniarz mógłby stać. W lobby stał wprawdzie portier, ale ani drgnął widząc mnie idącego z walizkami w stronę recepcji.

Recepcjonistka była czymś zajęta, więc stanąłem w kolejce i czekałem aż skończy. Spojrzała na mnie na chwilę, ale nie spowodowało to żadnej reakcji, zwyczajnego uśmiechu i zapytania w czym może pomóc.
Za chwilę z zaplecza Recepcji wyszła inna osoba, która mnie powitała i zameldowała. Jak się okazało, była to kierowniczka Guest Services Olga, Ukrainka która wcześniej pracowała w hotelu Fairmont w Kijowie. Rozmawiało się nam bardzo przyjemnie, widać było że ma duże doświadczenie. Dzięki jej uprzejmości otrzymałem upgrade do apartamentu.


Lobby i Recepcja

Po zakończeniu formalności, do recepcji podeszła Dama w Czerwieni.
Lady in Red, ubrane w charakterystyczne czerwone sukienki, to tak zwane ambasadorki marki Kempinski. Ich zadaniem jest witać gości, odprowadzać do pokoi, przyjmować uwagi i zażalenia, generalnie budować z nimi relacje.
Ambasadorka zaproponowała, że odprowadzi mnie do apartamentu, co przyjąłem z uznaniem. Wszystko byłoby super, gdyby na moje pytanie o pomoc z bagażami nie odpowiedziała, że muszę poprosić o to (sam) portiera, na którego wskazała ręką.
Trudno mi było ukryć zdziwienie na twarzy. A pytanie o pomoc z bagażem powinno być standardem jeszcze przy ladzie recepcyjnej.

Apartament był piętrowy, z sypialnią na antresoli. Urządzony w stylu glamour, w wyraźnych kolorach. Nie zrobił na mnie jakiegoś mega wrażenia, ale był elegancki i komfortowy. Duże i wygodne łóżko, dwa telewizory z szerokim zakresem programów, ekspres do kawy, dwie łazienki z prysznicami i wanną. Wieczorem nie został jednak przygotowany do snu, a w luksusowym hotelu tzw. turndown service powinien być standardem, chociażby w apartamentach. Więcej na temat tej usługi TUTAJ

Cały dzień spędziliśmy na zwiedzaniu starej Hawany.
Sylwestrowa kolacja w restauracji San Cristobal na dachu rozpoczęła się o godz. 20:00. Składała się z siedmiodaniowego zestawu. Jedzenie było całkiem smaczne. Obsługa była jednak nieco chaotyczna i myliła zamówione do stołu drinki. Zdziwienie, choć już raczej rozbawienie, wywołało u nas podanie różnych sztućców do czekoladowego brownie – widelca lub łyżki do zupy, a nawet jednej osobie samego noża(!). Kelner tłumaczył się tym, że na koniec kolacji zabrakło już jednolitych sztućców.
No cóż, dobrze że chociaż wino musujące zdążyli podać na kilka sekund przed wybiciem północy.
Impreza trwała do rana przy kubańskich rytmach i popularnych muzycznych hitach.


San Cristobal Panoramic Restaurant

Kiedy następnego dnia zadzwoniłem do Damy w Czerwieni, aby zapytać czy jest szansa na nieco późniejsze wymeldowanie po godzinie 12:00, licząc na chociażby godzinę dłużej, od razu usłyszałem bez chwili zastanowienia – „Nie, to niemożliwe.” Po prostu mnie zatkało. A nawet gdyby ten apartament był zarezerwowany dla kolejnego gościa, czego raczej pani nie wiedziała od razu, to należałoby odpowiedzieć – Panie Weber, wprawdzie spodziewamy się przyjazdu kolejnego gościa do tego apartamentu, ale z przyjemnością sprawdzę co mogę dla pana zrobić. Tylko i aż tyle! Sam więc zasugerowałem, aby najpierw sprawdziła z Recepcją. I co się okazało? „Może pan zostać w pokoju do godziny 14:00.” Można?

W noworoczne przedpołudnie poszedłem jeszcze na taras popływać w basenie. Ratownik, którego poprosiłem o ręcznik na leżak, wręczył mi szlafrok, tłumacząc że nie mają już ręczników.
Zamówiony drink w barze został postawiony na stole bez żadnej serwetki, ani bez orzeszków czy oliwek.


El Surtidor Pool Terrace and Bar

 

reklama

 

Na szczęście wymeldowując się, trafiłem na recepcjonistę, który prezentował wysoki poziom obsługi – uśmiech, kurtuazyjna pogawędka, „jak się pan ma”, „z przyjemnością to dla pana zrobię”. Podobało mi się także zachowanie odźwiernego, który przy wsiadaniu do taksówki pożegnał mnie i życzył szczęśliwego nowego roku.
Wyjeżdżając spotkałem ponownie Olgę, która podeszła do mnie, aby zamienić kilka słów. Wysłuchawszy moich uwag, przeprosiła za niedogodności i przyznała, jak hotelarz hotelarzowi, że ma świadomością tych niedociągnięć.

Czytaj więcej…
Moje pierwsze doświadczenie z marką Ritz-Carlton

Gran Hotel Manzana Kempinski był zapowiedzią otwarcia nowego rozdziału w historii hotelarstwa na Kubie. Na zapowiedzi się jednak skończyło. Poczułem się jak w zwykłym 5-gwiazdkowym hotelu. Moje doświadczenie po raz kolejny pokazuje, że marka nic nie znaczy bez świadomych swojej roli pracowników, których zadaniem jest spełnić obietnicę jaką składa swoim klientom. I nie ma znaczenia, gdzie znajduje się hotel.

Trochę liczb:
Pokój deluxe – 670 CUC (590 euro)
Śniadanie bufetowe – 30 CUC (26 euro)
Impreza Sylwestrowa – 320 CUC (280 euro) za osobę
Aperol Spritz – 12 CUC (11 euro)
San Pellegrino w minibarku – 5 CUC (4.50 euro)

 

reklama

Komentarze

komentarzy