a_MG_2756_sepia
Martin Fitch do tej pory znany był publiczności jako Marcin Mroziński. W 2010 roku reprezentował Polskę na Konkursie Piosenki Eurowizji.

Na co dzień mieszkasz w Londynie, niedawno wróciłeś z Australii, sporo podróżujesz. Czujesz się obywatelem świata?

Mam to szczęście, że mogę podróżować po całym świecie. Choć jeszcze mnóstwo do zobaczenia przede mną. Do tej pory odwiedziłem wszystkie kontynenty, poza Antarktydą. Uwielbiam być w Europie, bo stąd pochodzę. Energia i atmosfera w Ameryce Północnej jest niesamowita. Nowy Jork jest pełen życia, choć trochę przeludniony. Ameryka Południowa jest wyjątkowo egzotyczna i czarująca. Azji nie odkryłem całkowicie, więc dużo jeszcze przede mną. Afryka jest dzika i chyba to jest najbardziej ekscytujące. Jednak najbardziej urzekła mnie Australia, choć pająki, które tam są przyprawiły mnie prawie o zawał.

Właśnie dlatego jakoś Australia mnie szczególnie nie zachęca. Choć chciałbym polecieć do Sydney i dalej do Nowej Zelandii. A Twoje ulubione miejsca w Polsce?

Uwielbiam wielkie miasta, więc Warszawa jest moim faworytem. Imponuje mi to, jak szybko się to miasto rozwija i jak szybko zbudowane od nowa po wojnie nie odstaje od innych europejskich stolic. A zaraz po Warszawie wybieram Trójmiasto. „Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew”, jak to śpiewały Czerwone Gitary. Długi Targ w Gdańsku, pełen ludzi Monciak w Sopocie, czy Teatr Muzyczny w Gdyni standardami nie odstający od najlepszych teatrów na świecie. Lubię tam być, wdychać jod i jeść najlepsze polskie świeże ryby, prosto z morza.

IMG_8629 1

Przeczytałeś ostatnio jakąś dobrą książkę w podróży?

Jestem ogromnym fanem Jerzego Pilcha. Wziąłem ze sobą do Australii „Dziennik”, ale ta podróż pochłonęła mnie całkowicie, że przez 2 tygodnie przeczytałem chyba tylko 5 stron. Budzony każdego ranka przez papugi o wschodzie słońca, spędzałem cały dzień podziwiając niesamowite krajobrazy i naturę, zupełnie inną niż w Europie. Na czytanie nie było czasu niestety.

IMG_7689 1

Czym się sugerujesz wybierając hotele?

Często polegam na opinii innych. Zwracam uwagę na samopoczucie oceniających, dogodną lokalizację i oczywiście dobrą cenę. Nie należę do sknerusów, ale z drugiej strony nie lubię przepłacać. Przede wszystkim w hotelu chcę się móc poczuć jak w domu, więc chyba jedynie potrzebny mi jest spokój i ciekawy widok z okna, bo nie lubię firan, ani kurtyn. Nie lubię też ścielenia łóżka, bo to za każdym razem daje mi poczucie, że ktoś mnie obsługuje, a jestem niezależnym człowiekiem i nie lubię jak ktoś robi coś za mnie.
Dlatego wolę apartamenty od hoteli. Lubię mieć do dyspozycji kuchnię, gdyż uwielbiam gotować. Ostatnio też odkryłem, że przydatna podczas wyjazdów jest pralka, dzięki temu można zapakować mniej rzeczy, bo zawsze można coś wyprać. Nie przywykłem do luksusów, można powiedzieć nawet, że to nie jest mój świat. Zamiast bułkę przez bibułkę, wolę tradycyjny wieloziarnisty chleb <śmiech>
Lubię się czuć komfortowo w hotelowym pokoju. A ostatnio w Australii zatrzymałem się na jedną noc w hotelu z przeszkloną łazienką. Ktoś siedząc w pokoju może oglądać drugą osobę na toalecie. Niezbyt to czarujące.

To prawda. Niestety niektórych projektantów ponosi i nie dbają o komfort gości. Masz swój ulubiony hotel, w którym pobyt szczególnie miło wspominasz?

Moim ulubionym hotelem w Warszawie jest Hotel Polonia. Zawsze profesjonalnie, bardzo domowo, odrobine luksusowo, ale za bardzo przystępną cenę, a do tego w samym centrum. Ostatnio nocowałem w The Reef View Hotel na australijskiej wyspie Hamilton. I muszę przyznać, że był to taki mały raj. Taras z widokiem na bajeczną zatokę, za oknem rajskie ptaki. Ogromne i wygodne łóżko pośrodku pokoju. Duża, przestronna łazienka z wyborem wanny lub prysznica i choć hotel nie jest może najnowszy, to widać, że właściciele bardzo dbają o pokoje i swoich gości. Z prywatnym darmowym serwisem odbioru z lotniska, pełną ofertą atrakcji, zdecydowanie jest wyjątkowym miejscem na idealny wakacyjny pobyt.

A czy w którymś z hoteli przydarzyło Ci się coś zabawnego?

Oj tak! Bryan Park Hotel w Nowym Jorku. To taki hotel boutique. Piękny pokój z jacuzzi, cudownym widokiem na park. Wszedłem i zakochałem się w tym pokoju, do momentu aż… nie otworzyłem szafy. A w niej znalazłem cały asortyment zabawek z sex shopu do kupienia. Od wibratorów, poprzez kajdanki, aż do olejków do masażu erotycznego. To był szok. Nie zapomnę jak bardzo mnie ta sytuacja rozbawiła. Ale żeby nie było niejasności – nie skorzystałem z oferty <śmiech>

IMG_7093

Zdjęcia: archiwum prywatne Martina

Komentarze

komentarzy