Pierwszy raz w Budapeszcie byłem w 2006 roku.

Przed Mostem Łańcuchowym w 2006 r.


Przed budynkiem parlamentu w 2006 r.

Jedną noc spędziłem wówczas w hotelu InterContinental położonym przy bulwarze nad Dunajem w centrum miasta. Już wtedy miałem zapędy do skrupulatnego sprawdzania pokoi 🙂


Hotel InterContinental Budapeszt w 2006 r.

Drugą noc natomiast w hotelu Four Seasons Gresham Palace tuż obok, naprzeciwko Mostu Łańcuchowego. Z racji tego, że pracowałem wtedy w hotelu Four Seasons Hampshire w Wielkiej Brytanii, mogłem przenocować bezpłatnie.


Przed hotelem Four Seasons Gresham Palace w 2006 r. 

Weekendowy pobyt zbiegł się wówczas z obchodami 50. rocznicy Powstania Węgierskiego. Z tej okazji do stolicy Węgier zjechało wielu oficjeli z całej Europy. Jak się okazało, w sąsiadującym z moim pokojem apartamencie w Four Seasons nocował następca hiszpańskiego tronu Filip VI Burbon.

Teraz po 11 latach wróciłem.


Ponownie przed hotelem Four Seasons Gresham Palace

Kiedy przeglądałem w internecie oferty hoteli na majówkowy weekend, trafiłem na wyjątkową okazję cenową – nowo otwarty hotel Ritz-Carlton za 50% zniżki.
Miałem do wyboru kilka innych ciekawych hoteli o zróżnicowanym standardzie, m.in.: Boscolo Autograph Collection, Nemzeti MGallery, Baltazár, Brody House, Ibis Styles City i Ibis Styles Center. W tym ostatnim także się zatrzymałem.
Nie mogłem jednak przegapić okazji, aby doświadczyć po raz pierwszy serwisu tej słynnej marki.

Markę Ritz-Carlton stworzył najsłynniejszy hotelarz świata, Szwajcar Cesar Ritz, nazywany Królem hotelarzy i Hotelarzem królów. Uważany za twórcę luksusowego hotelarstwa.

To on we współpracy ze znanym francuskim Szefem Kuchni Augustem Escoffier otworzył i zarządzał tak słynnymi hotelami jak londyński Savoy, Ritz, Carlton, oraz paryski Ritz, w którym nocleg jest moim kolejnym marzeniem.

Dziś sieć Ritz-Carlton, należąca do grupy hotelowej Marriott International, to 96 hoteli i resortów w 31 krajach oraz ok. 40 nowych projektów. Hotele Ritz w Londynie, Paryżu i Madrycie są obiektami niezależnymi od marki Ritz-Carlton.
Ritz-Carlton cieszy się światową renomą w zakresie najwyższych standardów jakości obsługi, tzw.Gold Standards, na których opiera swoją wartość i filozofię. Jej misją jest zapewnienie gościom luksusowego komfortu oraz unikalnych, niezapomnianych i spersonalizowanych doświadczeń.

Takie też miałem oczekiwania względem otwartego w 2016 roku hotelu w Budapeszcie, który mieści się w budynku, w którym wcześniej działał hotel marki Le Meridien (dawniej grupa hotelowa Starwood, obecnie Marriott Int.).

No cóż, mój entuzjazm opadł wraz z przekroczeniem progu hotelu, a nawet już na podjeździe.

Przed wejściem nie było odźwiernego (tzw. doorman’a), ani portiera, chociażby ochroniarza (zastępującego pod nieobecność doorman’a), który jako pierwszy powinien powitać gości, zaoferować pomoc z bagażem, otworzyć drzwi samochodu i drzwi hotelu oraz odprowadzić gościa do recepcji – co jest standardem w luksusowych hotelach najwyższej klasy.
Obsługa hotelowa nosi słuchawki, które służą do łatwiejszej komunikacji, więc idealny sposób, aby wezwać drugiego portiera, czy chociażby ochroniarza na zastępstwo w wejściu.

Myślę sobie – Ok, później na pewno będzie lepiej.

Za ladą recepcji stała tylko jedna recepcjonistka zajęta grupką gości, która zwróciła jednak na mnie uwagę i dała znać że za chwilę się mną zajmie. Usiadłem więc na fotelu i czekałem na swoją kolej.
Przy recepcji w takim hotelu widziałbym stanowisko chociażby z orzeźwiającą wodą mineralną lub zimną herbatą oraz wilgotne ręczniczki do odświeżenia rąk po podróży.
Baa, ze sprzedażowego punktu widzenia, zważywszy na to że w przestronnym lobby stało wiele foteli i sof, na których siedzieli goście nie tylko czekający na obsługę recepcyjną, ale po prostu siedzący w towarzystwie, nie widziałem ani razu kelnera z lobby baru, który by podchodził do gości i oferował coś do picia, jak to jest praktykowane w Hotel de Paris Monte CarloNie było nawet menu barowego na stolikach w lobby.

W oczekiwaniu kręciłem się po lobby robiąc fotki. Wystrój bardzo ładny, nowoczesny, designerskie meble i lampy.


Kupola Lobby Bar

Wszedłem do Kupola Lounge pod szklaną kopułą z witrażami, który znajduje się na wprost wejścia głównego do hotelu. Kelnerzy stojący przy pulpicie w wejściu byli zajęci bardziej rozmową ze sobą, niż wchodzącymi do lounge’u gośćmi.


Kupola Lounge

Po powrocie do recepcji pani poprosiła mnie o nazwisko i paszport. Hmmm, a gdzie uśmiech, gdzie – Witam w hotelu Ritz-Carlton panie Weber, gdzie – Dziękuję za wybór naszego hotelu, gdzie kurtuazyjna rozmowa – Jak minęła panu podróż, czy pierwszy raz w Budapeszcie, na szczęście trafił pan na słoneczną pogodę?
Używanie nazwiska gościa w komunikacji jest jednym z podstawowych standardów luksusowych hoteli, co punktują w swoich ocenach oficjalni audytorzy przyjeżdżający na kontrolę hotelu danej sieci.
W tym samym czasie z zaplecza wyszedł ochroniarz, drugi recepcjonista i jeszcze inny pracownik w rozpiętej marynarce i poluzowanym krawacie. Otworzyłem szeroko oczy.
Zostałem poinformowany, że mój pokój o podwyższonym standardzie jest w trakcie przygotowania, chyba że chcę zmienić na już gotowy zarezerwowany pokój standardowy. Naturalnie zgodziłem się na czekanie, podziękowałem za upgrade, zostawiłem bagaż i wyszedłem na krótki spacer.

Kiedy minął czas oczekiwania na pokój podszedłem do innego recepcjonisty, który wręczył mi kartę-klucz i wskazał windę. I znowu, gdzie – Przyjemnego pobytu panie Weber, gdzie – Czy życzy pan sobie pomoc z bagażem (zwłaszcza, że obok stał portier, do którego sam się musiałem zwrócić z prośbą o wydanie bagażu), gdzie – Mój kolega z przyjemnością odprowadzi pana do pokoju? W tak luksusowych hotelach goście w miarę możliwości powinni być odprowadzani do pokoju, zwłaszcza że byłem już wtedy jedyną osobą do obsługi, więc jedna osoba mogła odejść od lady.
Portier się szybko zorientował, poszedł po bagaż i czekał, aby odprowadzić mnie do pokoju. W drodze nawiązaliśmy krótką rozmowę, ale głównie dlatego że to ja go zagadywałem. Niemniej był bardzo uprzejmy, pokazał mi co i gdzie się znajduje w pokoju, a wychodząc życzył przyjemnego pobytu.

Pokój Deluxe o powierzchni 37 m2 z widokiem na tzw. modową ulicę był urządzony w jasnych barwach, z dodatkową sofą. Wszystkie meble ładnie wykończone w detalach.
Leżąc w ogromnym łóżku typu King (200×200 cm) czułem się jak w piernatach – nakładka na materac wypełniona pierzem, kołdra i poduszki również z wypełnieniem z pierza i puchu gęsiego. Wolę jednak materace bardziej sztywne, niż zapadające się pode mną, ale to już kwestia indywidualnych upodobań.
Kiedy hotele generalnie odchodzą od pościeli z pierza, na rzecz antyalergicznych kołder i poduszek, hotele jak Four Seasons, czy Ritz-Carlton stosują te pierzaste, które nadają luksusu i zmieniają na życzenie.

W łazience były kosmetyki znakomitej angielskiej marki Asprey oraz welurowe kapcie i szlafrok z satynową lamówką.

Funkcjonalne biurko z uniwersalnym kontaktem oraz portami USB (przydałby się jeszcze HDMI). Żeby wszyscy projektanci hoteli pamiętali o takich rozwiązaniach, a nie skupiali się tylko na estetyce.

Projektowe wpadki w pokojach hotelowych i nie tylko

Niestety w telewizji na próżno było szukać kanału filmowego po angielsku. Mnóstwo kanałów informacyjnych po angielsku, różne kanały w innych językach. Zadzwoniłem więc na recepcję zapytać o dostępność kanałów filmowych.
Recepcjonista odebrał telefon po siedmiu dzwonkach, nie używając mojego nazwiska, powiedział że nic nie może na to poradzić, próbując tłumaczyć, że to problem lokalnego dostawcy telewizji i że pozostają mi tylko płatne filmy. Ponownie otworzyłem szeroko oczy i szczękę.
Halloo, a co ze Złotym Standardem hoteli Ritz-Carlton, mówiącym że pracownicy są upoważnieni do samodzielnego „wydania” nawet 2.000 dolarów!!, aby zachwycić gościa, spełnić jego życzenie, czy mu zadośćuczynić za jakiś problem. Przecież takich uwag jak moja nie zdarza się wiele, a wystarczyło powiedzieć – Panie Weber, faktycznie brakuje w naszej ofercie kanałów filmowych po angielsku, ale specjalnie dla pana mogę zaproponować, aby wybrał pan sobie dowolny film z płatnego pakietu na nasz koszt. Voilà, koszt dla hotelu żaden, a satysfakcja gościa gwarantowana!
Tak na marginesie, nawet taki ekonomiczny Ibis Styles Centrum w Budapeszcie miał w pakiecie jeden kanał filmowy po angielsku. Czyli to chyba jednak nie problem lokalnego dostawcy telewizji. Niestety dobór kanałów telewizyjnych to problem wielu hoteli, także tych luksusowych.

Następnego dnia z rana przed śniadaniem poszedłem na basen. Niezbyt duży, ale w sam raz na poranną dawkę energii i słońca dzięki przeszklonemu dachowi. Szkoda tylko, że pani pokojowa która najwyraźniej pełniła dyżur z rana w strefie wellness, nie wstała z krzesła kiedy wszedłem, nie uśmiechnęła się, ani nie powiedziała jako pierwsza – Dzień dobry.

Ale żeby nie było, że nic pozytywnego nie dostrzegłem 🙂

Zadzwoniłem po śniadanie do pokoju. Dziewczyna przyjmująca zamówienie była uśmiechnięta, czuć było pozytywną energię w jej głosie, który był wyraźny. I nawet użyła moje nazwisko! Powiedziała żartobliwie, że tak złożyłem zamówienie, że nie musiała mnie o nic dodatkowego wypytywać. Już nie mówiłem, że specjalizuję się w zamawianiu śniadań do pokoju 🙂 Po upływie 20 minut, po których śniadanie miało być dostarczone, sama zadzwoniła i przeprosiła za opóźnienie. Kelnerka z uśmiechem od ucha do ucha przedstawiła się w wejściu i również użyła moje nazwisko. Tak samo było dzień wcześniej, kiedy zamówiłem kanapkę klubową do pokoju. Kelner, który dostarczył posiłek komunikował się bardzo profesjonalnie. Na koniec zapytał czy w czymś może pomóc i życzył przyjemnego wieczoru.
Recepcja powinna się uczyć od swoich kolegów i koleżanek.

Kiedy opuszczałem hotel recepcjonistka była w prawdzie uśmiechnięta i rozmowna, ale już nie zapytała o ogólne wrażenia z pobytu, ani o zadowolenie z konkretnych usług z których korzystałem.
Ten sam portier, który odprowadzał mnie do pokoju dzień wcześniej, zaoferował pomoc z bagażem, odprowadził do taksówki, życzył bezpiecznej podróży i zamknął za mną drzwi samochodu. Z kolei taksówkarz ubrany w czarny garnitur, był rozmowy i uprzejmy, zaproponował wodę mineralną i dostęp do wi-fi. Tak jak należy.

Reasumując.
Niestety nie poczułem się jak w hotelu osławionej marki Ritz-Carlton. Było raczej zwyczajnie, żeby nie powiedzieć przeciętnie, jak w wielu 5-gwiazdkowych hotelach, gdzie tylko wyposażenie obiektu decyduje o przyznaniu tej najwyższej kategorii. Zabrakło ducha marki i dostarczenia obietnicy jaką składa. Jak widać sama nazwa marki i standardy nie gwarantują najwyższej jakości. To gwarantują pracownicy szeregowi i ich managerowie.

Tak trochę z innej bajki. Powtórzę raz jeszcze to, o czym już kiedyś pisałem – mam nadzieję, że powstający w Warszawie hotel marki Raffles będzie faktycznie tym, co ta marka sobą reprezentuje, a nie samym szyldem i marmurowymi posadzkami.

Trochę liczb:
Pokój bez śniadania – cena po rabacie 50% na portalu Amoma 890 zł
Popołudniowa Herbata w Kupola Lounge – 66 zł
Kanapka klubowa – 47 zł
Śniadanie kontynentalne do pokoju – 135 zł

Komentarze

komentarzy