Ostatnio w mediach uwagę poświęca się nowym przepisom w Niemczech, które umożliwią obcokrajowcom spoza UE łatwiejsze uzyskanie prawa pobytu i pracy. Mówi się o tym w kontekście obywateli Ukrainy, którzy w Polsce stanowią spory procent pracowników m.in. w branży hotelarskiej i gastronomicznej. Ich wyjazd pogorszy i tak niełatwą sytuację z pozyskaniem personelu.

W czasie prowadzonych szkoleń poznaję sporo ambitnych i pracowitych Ukraińców, zajmujących stanowiska w recepcji, służbie pięter i restauracji. Z przykrością czytam na forach internetowych i słucham ksenofobiczne komentarze na ich temat wypowiadane przez Polaków, którzy sami szukali i wciąż szukają lepszego życia i lepszych zarobków za granicą.
Sam mając 24 lata, chwilę po przystąpieniu Polski do UE, wyjechałem do Anglii na trzy lata, nie za kasą, a za szansą na lepszy rozwój zawodowy jako hotelarz. Polacy traktowani byli wówczas jako tańsza siła robocza do prac, których Brytyjczycy niespecjalnie chcieli wykonywać, np. sprzątać pokoje hotelowe, zmywać naczynia. Jednak ciężką pracą i zaangażowaniem, tak jak wielu Ukraińców w Polsce, pokazywaliśmy że stać nas na więcej i możemy osiągnąć sukces zawodowy, zmieniając stereotypy. Choć byli i są imigranci, także Polacy, którzy pokazują się z nie najlepszej strony. 

Czy tego chcemy, czy nie, imigranci w naszym kraju byli, są i będą. To nawet konieczność z punktu widzenia gospodarki. Podobni i różni kulturowo, którzy muszą chcieć się asymilować, a my powinniśmy ułatwiać im tę asymilację. My i oni nie opuszczamy rodzin i rodzimych krajów, bo zwyczajnie mamy taki kaprys.
Mój post nie ma charakteru politycznego, choć mam wyraziste poglądy. To taki mój komentarz do sytuacji jaką sam przeżyłem i jaką obserwuję obecnie.

Szukałem fotki odpowiedniej do tego posta. I trafiłem na wspomnienie z wyjazdu do Chicago znanego z najliczniejszej grupy Polonii w USA, która wyjechała za marzeniem amerykańskiego snu. Choć słynne Jackowo jest już w dużym stopniu wyludnione z Polaków.

Komentarze

komentarzy