Dokładnie 10 lat temu zakończyłem swoją zawodową przygodę z hotelem Four Seasons Hotel Hampshire, England.
Spakowałem swoje rzeczy do kartonów, wrzuciłem do garażu i ruszyłem w pełną przygód miesięczną podróż na Karaiby, po której życie ściągnęło mnie ponownie do Warszawy.
Mimo, że moja kariera w sieci Four Seasons Hotels and Resorts rozwijała się bardzo dynamicznie dzięki kolejnym awansom, po prostu potrzebowałem zmiany w życiu. Potrzeba zmian determinowała moje decyzje zawodowe i przy okazji życiowe. I kto wie gdzie byłbym teraz, gdyby nie ta zmiana. Wierzę jednak, że tak miało być. I cieszę się z tego, gdzie jestem, co robię i co dotąd udało mi się osiągnąć, choć droga była wyboista i pełna wyzwań 🙂 

Czytaj więcej…. Hotelarz, to brzmi dumnie

Ale wiem także, że nie osiągnąłbym tego bez doświadczenia trzyletniej pracy w hotelu tak znakomitej marki. Czy to znaczy, że wszystko zawsze było idealnie? Nie było!
Praca w housekeepingu była ciężka i nie cieszyła się poważaniem. Przed wyjazdem wszyscy pukali się w głowę, odradzając mi tę zmianę – Jedziesz tam sprzątać? Po studiach? A jednak doświadczenie te, nie tylko samej pracy jako housekeeper, oraz życie za granicą i obcowanie z ludźmi z całego świata, bardzo ukształtowało mnie jako hotelarza i jako bardzo młodą wówczas osobę. Mówię żartobliwie, że przeszedłem tam swego rodzaju „pranie mózgu”, dzięki licznym szkoleniom, pasji moich kolegów wkoło, budowaniu w nas poczucia dumy z wykonywanej pracy i świadomości istoty hotelarstwa oraz możliwości pracy ze znakomitymi managerami, którzy byli dla mnie autorytetami, a nawet mentorami.
Mogłem też realizować różne własne projekty, na które dostawałem zgodę od mojej szefowej, niekiedy dlatego, jak sama przyznała, żebym już dał jej spokój 🙂
Kiedy się spotkaliśmy rok temu w Paryżu, powiedziała mi, że ceniła we mnie to, że jak coś było tylko dobrze, to dla mnie było to niewystarczające i zawsze szukałem pomysłów aby było lepiej. Prawda 🙂

Po kilku kolejnych latach pracy w Polsce, kiedy zabrakło mi wyzwań i motywacji, postanowiłem rzucić ciepłą i całkiem prestiżową posadkę w pięciogwiazdkowym hotelu, i zacząłem prowadzić szkolenia, aby dzielić się swoją pasją i doświadczeniem zawodowym oraz obserwacjami już jako gość z pobytów w znakomitych hotelach.
Lubię to co robię i daje mi to wiele satysfakcji, ale szukam ciągle nowych wyzwań, dzięki którym mógłbym się stale rozwijać i osiągać więcej.

Według Isadora Sharpa, twórcy marki Four Seasons, którego miałem okazję poznać osobiście, najistotniejsze w osiągnięciu sukcesu jest bycie konsekwentnym i cierpliwym.


zdj. Karolina Wydryszek @pic.anteria

 

Komentarze

komentarzy