Przekraczając obrotowe drzwi legendarnego hotelu Savoy w Londynie, poczułem jakbym przeniósł się do czasów znanych mi z serialu Downtown Abbey. Przestronny hol wyłożony czarno-białym marmurem niczym szachownica, mahoniowe wysokie lamperie, portretowe obrazy w złotych ramach i fotele w stylu Chesterfield, piękne kompozycje kwiatowe. Odźwierny we fraku i cylindrze na głowie, podobnie ubrani konsjerże i lokaje w białych rękawiczkach oczekujący na swoich gości.

Hotel swoją nazwę zawdzięcza hrabiemu Savoy, który w 13. wieku otrzymał teren nad Tamizą, na którym stoi obecnie hotel, od angielskiego króla Henryka III. Założycielem hotelu był Richard D’Oyly Carte, który początkowo wybudował, działający do dziś, teatr o nazwie Savoy przy ulicy Strand. Zainspirowany luksusowymi hotelami, w których przebywał w czasie licznych podróży do Ameryki, postanowił sam taki wybudować. Pierwszy budynek hotelu Savoy, wybudowany poniżej ulicy Strand, został otwarty 6 sierpnia 1889 roku. Był to pierwszy luksusowy hotel w Londynie, także pierwszy w mieście oświetlany elektrycznością i z elektryczną windą nazywaną „wznoszącym się pokojem”. Jest również jednym z pierwszych hoteli na świecie, w którym większość pokoi miała prywatne łazienki.


oryginalna winda z 1889 roku

D’Oyly Carte do zarządzania zatrudnił znanego już wtedy szwajcarskiego hotelarza Cesara Ritza, który z kolei ściągnął do hotelu swojego przyjaciela, popularnego szefa kuchni Augusta Escoffiera. Jednak w 1897 roku Ritz i Escoffier zostali zwolnieni ponoć z powodu niegospodarności i słabego zarządzania Savoy’em. W 1898 roku Ritz otworzył swój hotel w Paryżu, a w 1906 hotel w Londynie.
Hotel zyskał tak wielką popularność, że na początku 20. wieku został rozbudowany o nowe budynki postawione już przy ulicy Strand, gdzie obecnie znajduje się jego główne wejście. Obie części hotelu są ze sobą połączone. Również styl wnętrz hotelu jest połączeniem art deco i edwardiańskiego. Hotel oferuje 268 pokoi i apartamentów.

Hotel przyciągał śmietankę towarzyską Londynu, celebrytów, artystów, polityków i członków rodziny królewskiej. Do znamienitych gości należeli m. in. Książę Walii przyszły król Edward VII, George Bernard Shaw, Charlie Chaplin, Katharine Hepburn, Humphrey Bogart, Choco Chanel, Elizabeth Taylor, Sophia Loren, Marilyn Monroe, Louis Armstrong, czy The Beatles. Z balkonu hotelu, Claude Monet malował impresjonistyczne obrazy przedstawiające Tamizę. Księżniczka Elżbieta była widziana w Savoy’u po raz pierwszy publicznie razem z narzeczonym Filipem Mountbatten. Po jej koronacji, hotel wyprawił najgłośniejszy w Londynie bal z tej okazji.

W listopadzie 2010 roku Savoy został ponownie otwarty po trwającym trzy lata kapitalnym remoncie, który kosztował aż 220 milionów funtów. W uroczystości otwarcia udział wziął sam następca tronu, Książę Walii Karol.
Jego obecnym właścicielem jest saudyjski miliarder, książę Al-Waleed bin Talal, który posiada również paryski hotel Four Seasons i nowojorski hotel Plaza.
Zarządcą Savoy’a jest marka Fairmont Hotels & Resorts, która należy do grupy hotelowej AccorHotels, podobnie jak marka Raffles, dlatego doświadczeni pracownicy z Savoy’a pomagali przy otwarciu i szkolili personel warszawskiego hotelu Raffles Europejski, który już został oficjalnie otwarty.

Portier na podjeździe powitał mnie, pomógł z bagażem i odprowadził do salonu w którym rejestrowani są goście i przedstawił mi recepcjonistkę. Rejestracja odbywa się na siedząco przy biurku. Zabrakło mi tacy z wodą w kryształowej karafce, którą można by zaproponować gościowi po podróży, ewentualnie małych butelek wody mineralnej, tak jak zostało mi to zaproponowane ostatnio przy rejestracji w hotelu Trump Chicago.

Co pana sprowadza do Londynu, panie Weber? – zapytała Margot, przesympatyczna recepcjonistka z Francji. Zbieranie unikalnych doświadczeń – odpowiedziałem.
Na Facebooku jeden z czytelników zapytał mnie, czy takie pytanie jest na miejscu. Uważam, że nie ma w tym nic niestosownego, a tym bardziej w hotelu luksusowym pogawędka powinna być czymś całkowicie naturalnym. To sposób na poznanie gościa, budowanie relacji z nim i tworzenie przyjemniej atmosfery. Lepsze to, niż formalne pytania o paszport i kartę kredytową oraz klepanie na klawiaturze jak w okienku na poczcie. Często w czasie takiej kurtuazyjnej rozmowy można się dowiedzieć wielu informacji o gościu i dzięki temu spersonalizować jego doświadczenia. Jeśli gość będzie zainteresowany rozmową, to będzie swobodnie ją kontynuował, a jeśli nie, to recepcjonista powinien to wyczuć i ograniczyć do sprawnego załatwienia formalności.

Zapytałem Margot dlaczego pracownicy nie noszą identyfikatorów imiennych na uniformach, usłyszałem fantastyczną odpowiedź, którą dedykuję wszystkim pracującym w hotelach, zwłaszcza luksusowych – Mamy się tak starać i zachwycić gościa obsługą, aby zapamiętał nasze imię kiedy się przedstawimy.
Oto kwintesencja prawdziwie luksusowej obsługi!

Rezerwację pokoju typu Deluxe zrobiłem ponownie przez prywatnego konsjerża, dzięki czemu otrzymałem dodatkowe benefity: upgrade do pokoju o jedną kategorię wyżej, bezpłatne śniadanie, butelkę szampana na powitanie, 85 funtów kredytu do wykorzystania na usługi gastronomiczne oraz 20% zniżki na usługi Spa.

Czytaj więcej… Co czyni hotel prawdziwie luksusowym 

Margot odprowadziła mnie następnie do pokoju typu Luxury King, który jednak nie zrobił specjalnego wrażenia – nieduży pokój, w dość prostym stylu, z widokiem na klimatyzatory na sąsiednim budynku – po prostu nie tego się spodziewałem. Recepcjonistka zapytała mnie o pierwsze wrażenie, a gdy na twarzy nie zauważyła zachwytu, od razu sama zaproponowała, że spojrzy w systemie jakie są jeszcze możliwości zamiany. Intuicja i inicjatywa!
Oddzwoniła po 10 minutach i zaproponowała do wyboru dwa apartamenty. Oba za dopłatą z 50% rabatem (recepcyjna sprzedaż tzw. up-selling – pytajcie o taką możliwość przy meldowaniu się w hotelach). Po zobaczeniu jednego w stylu art deco, oraz drugiego w stylu edwardiańskim, wybrałem ten drugi.
Kiedy wybieram pobyt w tak legendarnym hotelu jak Savoy, z bogatą historią i dziedzictwem, oczekuję, że poczuję te dziedzictwo na własnej skórze, a nie nowoczesne wnętrza. Nowoczesność w takich hotelach widzę w wyposażeniu (sprzęcie) i rozwiązaniach technologicznych, ale dla mnie liczy się klimat przeszłości. I za to goście są gotowi zapłacić więcej.

Apartament typu River View Suite, jak sama nazwa wskazuje – z widokiem na Tamizę i Londyńskie Oko – był niezwykle czarujący, zdobiony elementami pamiętającymi czasy otwarcia hotelu. Przedpokój z osobną toaletą, salon z biblioteczką, sypialnia z garderobą i marmurowa łazienka z wanną na lwich łapach, wszystko na powierzchni 85 mkw.
Pokój wyposażony jest w materac brytyjskiej marki Savoir Beds. Dość miękki jak dla mnie, ale jeśli ktoś ma ochotę spać w domu na materacu zaprojektowanym specjalnie dla Savoy’a, to może sobie go kupić za blisko 11.000 funtów.

Zostałem poproszony, aby chwilę poczekać na odświeżenie pokoju przed przeprowadzką. Po wejściu do apartamentu w radiu rozbrzmiewała muzyka klasyczna, na stole w salonie czekała wstawka powitalna z listami, kwiaty oraz prezenty od hotelu, za co BARDZO dziękuję! Mało tego. Na biurku leżała moja własna papeteria z wydrukowanym nazwiskiem. Użyłem jej do napisania listu z podziękowaniami za świetną obsługę, który zaadresowałem do dyrektora hotelu.

Goście zamieszkujący w apartamentach mają do swojej dyspozycji personalnego asystenta, czyli lokaja (ang. Butler).
Savoy, jako iście angielski hotel, pielęgnuje tradycję i etos pracy lokaja. To pierwszy hotel, który założył własną szkołę Savoy Academy, aby kształcić profesjonalistów w tej dziedzinie. Ze względu na swoją renomę, szkolą się tu lokaje królowej Elżbiety II, a kilka lat temu na specjalne szkolenie przyjechali pracownicy linii lotniczej Etihad, którzy pełnią rolę „podniebnych lokajów” w specjalnej klasie Residence na pokładach samolotów.

Usługa lokaja jest dostępna 24 godziny na dobę. Personalny asystent jest na każde zawołanie gościa. To takie przedłużenie zadań konsjerża.
Po zameldowaniu w apartamencie lokaj zapytał czy mam jakieś szczególne życzenia – czy może podać kawę lub herbatę, czy rozpakować walizki, wyprasować koszulę lub marynarkę, czy zrobić rezerwację stolika w restauracji i o której godzinie przygotować pokój do snu (tzw. turndown service).
Goście, którzy mają od razu rezerwację apartamentu, są witani w lobby przez lokaja, a następnie odprowadzani do pokoju, gdzie odbywa się zameldowanie – wypełnienie karty rejestracyjnej (niebawem lokaje zostaną wyposażeni w tablety z czytnikiem kart kredytowych).
Lokaj (kobieta lub mężczyzna) pomoże się ubrać, zorganizować spotkanie lub przyjęcie w apartamencie, pójdzie po zakupy, a nawet uda się na zakupy jako towarzysz.
Wieczorem po przyjeździe zaserwuje kolację w pokoju, przygotuje pokój do snu, rano obudzi podając aromatyczną kawę do łóżka, a na wyznaczoną godzinę dostarczy śniadanie.

Śniadanie w Savoy’u to nie lada doświadczenie. Lokaj przestawił fotel pod okno i przysunął stolik room-service’owy, abym mógł delektować się zarówno posiłkiem, jak i widokiem. Tak bogatego śniadania w pokoju doświadczyłem ostatnio jedynie w paryskim Ritz’u, podanego z pięknymi srebrami i porcelaną marki Wedgwood zaprojektowaną specjalnie dla Savoy’a.

Dodać muszę, że w dniu wyjazdu doba hotelowa została mi przedłużona zgodnie z życzeniem do godz. 15:00. Kiedy wyszedłem na spacer, apartament został odświeżony – łóżko zaścielone, stolik room-service’owy po śniadaniu zabrany, wanna i umywalka umyte, kosz na śmieci opróżniony, a ubrania zostawione na łóżku złożone.

W hotelu miałem przyjemność poznać kilkoro Polaków. Kasię, zastępczynię Głównego Kamerdynera (najstarszego rangą lokaja), oraz pana Pawła, zastępcę Dyrektora Służby Pięter. I oczywiście Irka, asystenta konsjerża, którego zapewne kojarzycie z wywiadu jaki z nim przeprowadziłem. Cieszy mnie to, że coraz częściej spotykam Polaków na wysokich stanowiskach w luksusowych hotelach na świecie.

Kasia z Irkiem oprowadzili mnie po hotelu, opowiadając jego historię, pokazując dwa najbardziej okazałe apartamenty – nowocześniejszy Savoy Suite i stylowy Royal Suite (Apartament Królewski). Ten ostatni kosztuje 14.000 funtów za noc. Na ponad 300 mkw znajduje się duży pokój dzienny z barem, łazienka wielkości klasycznego pokoju i równie przestronna garderoba oraz sypialnia z łożem z baldachimem.


Savoy Suite


Savoy Suite

Usłyszałem ciekawą anegdotę, że na specjalne życzenie pewnej pani, która z mężem regularnie nocuje w Apartamencie Królewskim, w garderobie została zamontowana ukryta szafka za lustrem, w której może przechowywać z dala od oczu męża nowe buty zakupione przy okazji każdej wizyty w Londynie. Kobiety to przebiegłe istoty 🙂


Royal Suite


Royal Suite


Royal Suite

Hotelowy American Bar przyciąga smakoszy drinków i znawców wytrawnych alkoholi, choć nie jest zbyt stylowy, za to podobały mi się eleganckie, białe marynarki smokingowe kelnerów. O wiele bardziej klimatyczny jest Beaufort Bar, w którym grywał kompozytor George Gershwin, urządzony w stylu art deco, w kolorystyce czerni i złota, z aksamitnymi lożami i sofami oraz barem wyrzeźbionym w szkle marki Lalique. Kelnerzy ubrani w stylu lat 20-tych minionego wieku. Karta drinków równie niezwykła. Każdy z nich barwnie zilustrowany i opisany. Za rekomendacją świetnego kelnera zamówiłem Under the Stars na bazie Bourbon Woodford Reserve. Inspiracją do jego stworzenia był Fred Astaire i jego taniec z siostrą na dachu hotelu Savoy.

Foyer Tamiza, przestronna sala ze szklaną kopułą i altaną pośrodku z fortepianem, zaprasza na klasyczną Afternoon Tea. W kameralnej restauracji Kaspar’s można spróbować grillowanego homara Isle of Harris. Dla tych, którzy chcą czegoś bardziej brytyjskiego, konsjerż rekomenduje zarządzaną przez Gordona Ramsaya restaurację Savoy Grill, w której jadał premier Winston Churchill wraz ze swoimi ministrami, Oscar Wilde, Frank Sinatra i sama królowa Elżbieta II.
Od ulicy Strand znajduje się hotelowa cukiernia Melba, w witrynie której kuszą słodkości, oraz znana londyńska restauracja Simpson’s zarządzana przez hotel, która została otwarta w 1828 roku. Poznałem w niej kelnera, który pracuje tam od 33 lat.


Foyer Tamiza


Kaspar’s

 

Raz jeszcze dziękuję pracownikom hotelu za te niezwykłe doświadczenie i ich starania!

Trochę liczb:
pokój Deluxe – od ok. 500 funtów bez śniadania
homar Isle of Harris – 60 funtów
drink Under the Stars – 30 funtów
zabieg na ciało z masażem Savoy Signature Treatment 2h – 200 funtów

____________________________________________

THE SAVOY, A FAIRMONT MANAGED HOTEL 
strona www hotelu

 

Komentarze

komentarzy