Sorrento, gwarne miasteczko oddalone o godzinę jazdy od Neapolu, położone jest na niewiarygodnie malowniczym wybrzeżu, które przyciąga rzesze turystów. To tutaj, na krawędzi wysokiego klifu nad zatoką Neapolitańską stoi dostojny Grand Hotel Excelsior Vittoria, zwrócony w stronę Wezuwiusza.
Luksusowa posiadłość, otoczona ponad dwu hektarowym, wypielęgnowanym ogrodem z drzewami cytrusowymi, instalacji artystycznymi i basenem, jest przykładem wspaniałego, starodawnego szyku. Hotel wybudowany w 1834 r. przez rodzinę Fiorentino, która do dziś nim zarządza, przynależy do prestiżowego zrzeszenia The Leading Hotels Of The World.

Niezależnie od tego, czy przybędziesz drogą morską do przystani u podnóża klifu, gdzie personel wyjdzie Ci na powitanie i przywiezie specjalnie zamontowaną dla gości szklaną windą prosto do hotelu, helikopterem na położony w ogrodzie helipad, lub samochodem wjeżdżając przez bogato zdobioną bramę i ciągnącą się przez ogród długą aleją, zostawiając za sobą gwar miasta, doświadczysz od samego początku włoskiej gościnności najwyższej klasy.

 

reklama

 

W bramie wjazdowej, którą przejechałem białym Ferrari, jak nazwał mojego wynajętego Smarta odźwierny w Belmond Hotel Caruso w Ravello (recenzja TUTAJ) stał sędziwy strażnik Pasqual w nienagannym uniformie, który sprawdził na raporcie przyjazdów czy widnieje moja rezerwacja i powiedział – Witam w Excelsior Vittoria panie Weber. Pasqual zapamiętał moje nazwisko i użył je ponownie kiedy mijałem go później wychodząc na zwiedzanie miasta.

Na podjeździe czekał już portier, który pomógł z walizkami i odprowadził do recepcji, gdzie powitała mnie z nazwiska Camilla, poinformowana przez Pasquala. W trakcie załatwiania formalności i kurtuazyjnej rozmowy na temat celu wizyty i samej podróży po wybrzeżu Amalfi, zostałem poczęstowany świeżym sokiem z pomarańczy, które rosną w hotelowym ogrodzie. Gdy zapytałem o możliwość zostawienia depozytu w formie gotówki na poczet dodatkowych wydatków, usłyszałem – W naszym hotelu nie pobieramy gwarancji, ufamy naszym gościom.

Następnie Camilla odprowadziła mnie do pokoju, opowiadając po krótce historię hotelu. Mijaliśmy ścianę, na której wiszą oprawione zdjęcia znamienitych gości, którzy przebywali w hotelu, niektórzy z nich nawet kilka razy. Na czarnobiałych fotografiach zrobionych na tarasie, w ogrodzie i we wnętrzach posiadłości, można zobaczyć szwedzką księżniczkę Christinę, króla Szwecji Gustawa VI Adolfa, księcia Windsoru Edwarda (późniejszego brytyjskiego króla Edwarda VII), brytyjską księżniczkę Małgorzatę (siostrę królowej Elżbiety II), króla Syjamu (obecnie Tajlandii) Ramy VII, króla Bułgarii Ferdynanda. Gościli tu także Richard Wagner, Oscar Wilde, Enrico Caruso, Luciano Pavarotti, Marilyn Monroe i Sophia Loren.

Niewątpliwą wartością hoteli z tak bogatą historią są pracownicy, zwłaszcza ci z długim stażem pracy. W recepcji poznałem konsjerża Antonio Galano, który zaspokaja wszelkie zachcianki gości od 1978 roku. Przed nim pracował tam także jego ojciec, który zajmował to samo stanowisko od czasu zakończenia drugiej wojny światowej.

Czytaj więcej… Luksusowa usługa hotelowa, co to faktycznie znaczy?

Grand Hotel Excelsior Vittoria posiada 92 pokoje. Wszystkie z balkonami, ale nie wszystkie oferują panoramiczny widok na zatokę. Dzięki uprzejmości recepcjonistki Camilli otrzymałem upgrade do pokoju Deluxe z widokiem na morze oraz butelkę Prosecco na powitanie.
Pokój był bardzo przestronny, z wysokim sufitem, wyłożony parkietem tak wypolerowanym, że mogłem się po nich ślizgać. Oryginalne, lecz odrestaurowane meble miały swój charakterystyczny zapach. Pokój wyglądał na bardzo „świeży”, bo jak wyjaśniła Camilla, wszystkie pokoje są co roku odmalowywane.
Dwie rzeczy, które jednak w mojej ocenie były zbyt skromne jak na hotel tej klasy, to mały 32-calowy telewizor z niezbyt szerokim wyborem kanałów telewizyjnych (brakowało nawet filmowego kanału po angielsku) oraz asortyment minibaru, który powinien być bogatszy. Dodatkowo, brakowało szkła do piwa (a było w minibarku), stały jedynie szklanki do wody.
Marmurowa, jasna łazienka wyposażona była w prysznic z deszczownicą, bidet i nocne lamki, dzięki którym nie trzeba zapalać pełnego oświetlenia wstając w nocy za potrzebą. Na co zwróciłem jeszcze uwagę, to umiejscowienie grzejnika z ręcznikami w kabinie prysznicowej, aby mokry gość nie musiał się wychylać poza kabinę.

Czytaj więcej… Komfortowy i funkcjonalny pokój hotelowy

Z rozległego tarasu na parterze przed restauracją Terrazza Vittoria można podziwiać zachody słońca nad Zatoką Neapolitańską z kieliszkiem Aperol Spritz w ręku. Jak mówi legenda, dla tych widoków rzymski cesarz Romulus Augustus kazał wznieść dla siebie willę w tym miejscu około 2000 lat temu.

Znakomita druga restauracja hotelowa – Terrazza Bosquet – nagrodzoną gwiazdką przewodnika Michelin, oferuje atrakcyjne wizualnie i smakowo dania. Dodatkowo w przyjemnej, kameralnej atmosferze, ze znakomitą obsługą, którą wyróżniały doskonałe maniery, komunikatywność i nienaganny uniform z białymi rękawiczkami włącznie.
Restauracja cieszy się tak dużym zainteresowaniem, że dopiero na parę godzin przed kolacją dostałem informację, że zwolnił się jeden stolik. A jest ich raptem 12 wewnątrz sali i kolejnych kilka na przyległym, odkrytym tarasie. Jednak ze względu na wietrzny wieczór, taras był zamknięty.

Stolik mój obsługiwało dwóch kelnerów – Fabiano i Marco. Odsuwali i podsuwali krzesło, jak tylko chciałem wstać i usiąść. Kelner rozłożył mi płócienną serwetkę na kolanach, którą po daniu głównym, a przed deserem wymienił na nową.
Różne rodzaje pieczywa zostały zaprezentowane w specjalnym prezenterze. Na myśl mi przyszło, jak pieczywo zostało mi podane do stołu w restauracji w hotelu Ritz w Paryżu, o czym pisałem TUTAJ.

Na początek jako aperitif poprosiłem o Bellini, najbardziej znany włoski drink. Został wykreowany w 1948 roku przez barmana w Harry’s Bar w Wenecji. Ochrzczono go nazwiskiem artysty malarza – Giovanni’ego Bellini. Bellini, które zostało przygotowane przez kelnera przy stoliku, składa się z soku z brzoskwini, musującego, wytrawnego wina Prosecco, a swój delikatny, różowy kolor zawdzięcza dodatkowi soku z malin lub wiśni.

Danie główne poprzedziła przekąska od szefa kuchni Antonino Montefusco.

Zamówiłem Zeus Faber, czyli rybę piotrosz (John Dory), podaną z posiekanymi, czarnymi oliwkami zalanymi galaretką o smaku cytryny i sosem ziemniaczanym z dodatkiem galangi (przyprawa imbirowata).

Nie mogłem sobie odmówić deseru Provolone Del Monaco Cheese Mousse, czyli delikatne kulki z sera provolone posypane papryką, podane z musem z białej czekolady i sorbetem gruszkowym.

Choć odpuściłbym sobie deser, gdybym wiedział, że na koniec zostanie jeszcze podane słodkie co nieco 🙂

Szczegół, który przykuł moją uwagę, choć w tak luksusowym hotelu nie mogłoby być inaczej, to przygotowane na pulpicie przy wejściu do restauracji, srebrne haczyki na torebkę, które kelnerzy zręcznie zaczepiają o blat stołu, gdy widzą siadające panie z torebkami.

Obfite śniadanie w formie bufetu czeka codziennie w pięknie odnowionej sali Vittoria. O przyjemną atmosferę zadbała pianistka oraz sympatyczna i bardzo pomocna kelnerka Francesca, dla której nie było problemem przygotowanie tacy i podanie śniadania na tarasie.

Grand Hotel Excelsior Vittoria zamykany jest na okres od stycznia do marca. Już nie mogę doczekać się kolejnego sezonu, by tam powrócić, mam nadzieję.

Trochę liczb:
pokoje – od 450 euro
kanapka Klubowa – 23 euro
Provolone Del Monaco Cheese Mousse – 22 euro
Zeus Faber – 35 euro
Aperol Spritz – 14 euro

 

Komentarze

komentarzy