Położony w eleganckiej dzielnicy La Recoleta, w sąsiedztwie Teatru Wielkiego, ambasad i reprezentacyjnych budynków we francuskim stylu, hotel Four Seasons jest niczym zacisze w centrum gwarnego Buenos Aires. Gęsto obsadzony palmami ogród i szklane ściany wokół dziedzińca z basenem tłumią hałasy pobliskiej Alei 9. Lipca, najszerszej na świecie alei składającej się z 16 pasów ruchu drogowego. 13-piętrowa wieża ze 139 pokojami i apartamentami została wzniesiona w 1992 roku jako hotel marki Park Hyatt, a 10 lat później przejęta w zarządzanie przez Four Seasons. W hotelu nocowało wiele znakomitych osobistości: Książę Edynburga Filip, Juliette Binoche, Michael Jackson, Madonna, The Rolling Stones, Bono, Rod Stewart, czy Elton John.

Perłą hotelu jest pięknie odrestaurowana, zabytkowa Rezydencja (La Mansión) w stylu Belle Epoque. Na piętrach znajduje się 7 bogato dekorowanych apartamentów w klasycznym stylu, z tapetami Toile de Jouy i starannie dobranymi antykami. Na parterze Rezydencji znajdują się sale konferencyjno – imprezowe wyłożone marmurowymi posadzkami, z mahoniowymi panelami na ścianach.

Argentyńska miłość do koni została wyrażona w sztuce zdobiącej hotel i detalach wyposażenia. Na trawniku przed wejściem do hotelu stoją rzeźby galopujących koni, ścienne malowidło w recepcji również przedstawia tabun koni. Uchwyty szafek i komód w pokojach mają kształt wędzidła, a kijki do zaciągania zasłon w oknach przypominają szpicrutę (bat do jazdy konnej).
Klasyczne wnętrza niedawno wyremontowanych pokoi charakteryzują się kolorami ciepłej bieli, beżu i mahoniu. Wysokie wezgłowie bardzo wygodnego łóżka tapicerowane jest skórą w kremowym kolorze. Doceniam bogatą ofertę kanałów telewizyjnych w wielu językach, co niestety nie jest powszechne w luksusowych hotelach, oraz uniwersalne kontakty przy biurku i łóżku.


Jednak jak na hotel tej klasy minibar jest bardzo skromnie wyposażony, jedynie w wodę, colę i standardowe przekąski. To zdecydowanie za mało! Portier, który przyniósł walizki, poinformował że alkohol można zamówić przez room-service.
Za to pojemnik na lód był napełniony na przyjazd i ponownie w czasie wieczornego serwisu pokoju. Tylko do czego?
Otwartą na sypialnię łazienkę z przesuwnymi drzwiami, zdobią mozaikowe płytki w kolorze niebieskim. W łazience znajdują się wanna i osobny prysznic z deszczownicą oraz zestaw kosmetyków marki L’Occitane, a w lustro wbudowany jest telewizor.
Co charakterystyczne dla miejsca, w słuchawce telefonu w pokoju leciała muzyka zespołu Gotan Project, słynącego w uwspółcześnionych wersji muzyki tanga z elementami elektronicznymi.

W zamian za dokonanie rezerwacji bezpośrednio z hotelem otrzymałem upgrade do pokoju na wysokim 12. piętrze ze świetnym widokiem na Rezydencję i Aleję 9. Lipca pośrodku której dumnie stoi obelisk upamiętniający odzyskanie przez Argentynę niepodległości w 1816 roku.
Miłym gestem ze strony hotelu była butelka szampana na powitanie.


widok na Aleję 9. Lipca, na pierwszym planie ambasada Francji 

Goście z rezerwacją specjalnych pokoi między 7. a 8. piętrem mają zapewniony bezpłatny wstęp do Club Lounge z biblioteką, czasopismami i napojami, ale bezalkoholowymi. Dodatkowo otrzymują 20% rabatu na usługi hotelowego Spa.


filtry do opalania


„hotelowa” kotka Misha, która lubi się wylegiwać przy basenie

Menu hotelowej restauracji Nuestro Secreto w ogrodzie oddaje pasję do wina i wołowiny. Skusiłem się na opiekane wolno na grillu żebro wołowe i kieliszek czerwonego malbeca z winnic Mendozy. Porcja była ogromna. Ale tak Argentyńczycy jedzą.

Śniadania podawane są w restauracji Elena. Na bogatym bufecie, poza tradycyjnym asortymentem, znajdują się oryginalnie wyeksponowane wędliny i zestaw do przygotowania narodowego napoju – yerby – przyrządzanego z listków i gałązek Ostrokrzewu paragwajskiego.

Obsługa była generalnie na wysokim poziomie. Odźwierny na podjeździe powitał mnie zwrotem „Witam w Four Seasons” i przejął bagaże. Recepcjonista „Witam w Four Seasons panie Weber. Dziękuję za wybór naszego hotelu”. Pracownicy przy basenie z atencją obsługiwali gości. Jak tylko podszedłem, od razu jeden z nich przywitał mnie z uśmiechem, zaproponował leżak, przyniósł ręczniki i wręczył menu z przekąskami i drinkami, stale doglądając czy niczego mi nie brakuje.
Na wyróżnienie zasługuje Ludmila, która pracuje jako hostessa w restauracji Nuestro Secreto i Elena. Zawsze uśmiechnięta i komunikatywna. Nie musiałem o nic sam prosić, bo pierwsza proaktywnie reagowała. Następnego dnia na śniadaniu pamiętała moje nazwisko, co było bardzo miłe. Podobnym wysokim poziomem obsługi wyróżniał się kelner Leandro w czasie kolacji. Pogodny, rozmowny i żartobliwy chłopak, który posiadał doskonałą wiedzę na temat oferowanych potraw i win. Z kolei portier, który odprowadzał mnie do taksówki, zaoferował butelkowaną wodę na podróż z racji wysokiej temperatury.
Ale. Obsługa recepcyjna choć była poprawna, to jak na Four Seasons zabrakło mi większej atencji. Przypominała bardziej obsługę w okienku pocztowym. Częściej niż w oczy, recepcjonista patrzył w komputer. Brakowało zwrócenia uwagi na osoby oczekujące w kolejce. Goście nie są odprowadzani niestety do pokoju, jak to ma miejsce w innych hotelach tej marki.

Trochę liczb:
pokój – 715 USD ze śniadaniem (goście spoza Argentyny płacąc kartą kredytową nie płacą podatku VAT)
śniadanie bufetowe – 30 USD
przekąski przy basenie (hummus i falafel) – 12 USD

Komentarze

komentarzy