BBI Development szykuje się do realizacji swojej inwestycji Roma Tower w Warszawie, o czym w zeszłym roku pisałem TUTAJ. W wysokim na 170 metrów (41 naziemnych pięter) wieżowcu ma powstać m.in. centrum konferencyjne, ok. 20 tys. m.kw. powierzchni biurowej, 70 mieszkań z przeznaczeniem na długoterminowy wynajem, a także hotel na około 200 pokoi. Jak zapowiedział inwestor, będzie to sześciogwiazdkowy(!) hotel prowadzony przez wiodącą na świecie firmę hotelarską. Spekuluje się, że może to być marka Four Seasons. BBI Development wstępnie spodziewa się otrzymania pozwolenia na budowę w 2020 roku i wtedy też chce rozpocząć prace budowlane. Realizacja tego projektu zajmie około trzy i pół roku.

Czytaj więcej…
Luksusowa usługa hotelowa – co to faktycznie znaczy

W niedawnej rozmowie z propertynews.pl, Krzysztof Tyszkiewicz, wiceprezes zarządu spółki, powiedział że to ich najważniejsze przedsięwzięcie w nadchodzących latach. „Jesteśmy na etapie projektowania i ulepszania koncepcji budynku, który będzie zawierał istotny element miastotwórczy jakim jest wysokiej klasy hotel. Myślę, że będzie to najlepszy hotel w Warszawie. Cały proces odbywa się z poszanowaniem zabytkowego otoczenia. To jest dla nas niezwykle istotne, aby ten budynek dobrze się wpisał w historyczne śródmieście Warszawy.” – dodał.


róg ulicy Nowogrodzkiej i Emilii Plater (przy hotelu Marriott)

Już nie raz czytałem w folderach lub usłyszałem z ust inwestorów, że to właśnie ich hotel jest lub będzie tym najlepszym – w całym kraju, w Warszawie, nad morzem, w górach, na Mazurach.
Oczywiście pewność siebie jest przydatna, ale pokora przede wszystkim. To nigdy nie zaszkodzi.

Czytaj więcej… Miałem sen

Brzmi to trochę,  jak takie zaściankowe przechwałki. Czy inwestorzy hotelowi w Londynie, Paryżu, Nowym Jorku, Madrycie lub Berlinie mówią mediom, że to właśnie ich obiekt będzie tym NAJ? Pomijając samą kwestię określania hotelu mianem sześciogwiazdkowego, jakby gwiazdki, zwłaszcza w Polsce, faktycznie świadczyły o najwyższym standardzie usługi i obsługi. Tak niestety nie jest.
Przypominają mi się słowa również członka zarządu spółki z innej głośnej na cały kraj inwestycji hotelowej, który mówił że nie ma dla nich konkurencji. Balonik pewności siebie był tak dmuchany, iż myślałem że zaraz pęknie. To nadęcie zauważalne było także w komunikacji z kierownictwem samego hotelu. Chociaż jak słyszę co się dzieje wewnątrz tej organizacji i ile już wartościowych osób stamtąd odeszło, to widać że powietrze samo zeszło.

No właśnie – Organizacji. Najlepsze hotele dbają o budowanie silnej kultury organizacyjnej, a nie polegają jedynie na sile marki. Bo jak pisałem w recenzji Gran Hotel Manzana Kempinski w Hawanie (TUTAJ), marka nic nie znaczy bez świadomych swojej roli pracowników, których zadaniem jest spełnić obietnicę jaką składa swoim klientom. I nie ma znaczenia, gdzie znajduje się hotel.
Za budowanie silnej kultury organizacyjnej, poza dyrektorem generalnym, odpowiedzialny jest przede wszystkim dyrektor ds. personalnych. Obecnie stanowiska te noszą ładną nazwę – dyrektor Talent & Culture.
Moje doświadczenia i obserwacje pokazują, że te wszystkie tytuły niewiele znaczą, jeśli na tych stanowiskach zasiadają osoby bez żadnych osiągnięć i zasług na rzecz rozwoju pracowników i budowania pozytywnej kultury organizacyjnej właśnie. I tu postawię kropkę.
Jest takie utarte powiedzenie – ludzie nie zostawiają firm, zostawiają złych menadżerów. Brak przywództwa i autorytetu, to czynniki dla których wykwalifikowani pracownicy odchodzą. Potrzeba w polskich hotelach liderów, którzy inspirują, inicjują, pomagają i uczą, którzy są silni siłą swojego Zespołu. To się odnosi zarówno do liderów na poziomie właściciela i dyrekcji, jak i liderów na poziomie kierowników działów.

Czytaj więcej… Każdy szuka swojej szansy

Z kolei TUTAJ pisałem o innowacyjnych praktykach rekrutacyjnych. W podanych hotelach stawia się na budowanie pozytywnej kultury organizacyjnej i budowanie relacji z pracownikami od samego początku.
Szkoda, że w procesie rekrutacji do tego istniejącego już NAJ hotelu w kraju postawiono na budowanie wrażenia ekskluzywności miejsca nie tyle dla gości, co dla samych pracowników, pozostawiając niesmak u osób uczestniczących w procesie i szkodząc tym samym wizerunkowi firmy. Widać osoby za to odpowiedzialne zapomniały, że czasy się zmieniły i współczesna firma, w tym luksusowy hotel, powinna stawiać na inne wartości w strategii employer brandingu.

Zatem na jakim poziomie owe hotele będą ze sobą konkurowały o miano NAJ? Ilością dodatkowych gwiazdek, ilością marmuru, ilością designerskich lamp i dzieł sztuki, ilością pracowników, tytułami artykułów w międzynarodowych czasopismach, a może markami samochodów parkujących przed wejściem?

Inwestycja hotelowa nie kończy się w momencie wykończenia budynku. Wtedy zaczyna się inwestycja w ludzi. Od hoteli pretendujących do miana prawdziwie luksusowych, sieciowych i niezależnych, oczekiwałbym szeregu działań na rzecz budowania pozytywnego wizerunku zawodu hotelarza, m.in. poprzez organizowanie dni otwartych dla potencjalnych pracowników, współpracę ze szkołami hotelarskimi, programy stypendialne, programy typu Manager in Training kształtujące przyszłych liderów, czy zachęcanie i umożliwianie samorozwoju za pomocą np. kursów e-learningowych i dofinansowania szkoleń podnoszących indywidualne umiejętności zawodowe.
Wartość luksusowego hotelu poznaję po wartościowych managerach (liderach) i pracownikach obsługi, z którymi mam do czynienia jako gość. Pracownikach, którzy są dumni z wykonywanej pracy niezależnie od stanowiska.

W tym wszystkim, szanowny BBI Development, szukajcie szansy na skuteczne konkurowanie o miano NAJLEPSZY HOTEL.

Czytaj więcej… Hotelarz, to brzmi dumnie

 

reklama

Komentarze

komentarzy